Strona główna
Artykuły
Biuletyn "Głoście Ewangelię"
Dom Formacji Misyjnej
Historia
Informacja
Kronika misyjna
Misjonarze diecezjalni
Misjonarze zakonni i świeccy
Misjonarze męczennicy
Księża tarnowscy na Wschodzie
Animacja i formacja misyjna
Szpital w Bagandou
Kleryckie Ognisko Misyjne
Kolędnicy misyjni
Wspomnienie o ks. Janie Czubie
Ofiarność i pomoc dla misji
Mungo Maboko

Woda – nieoceniony skarb życia - ks. Mieczysław Pająk

Pracujący w Republice Środkowoafrykańskiej ks. Mieczysław Pająk pisze, jak wielkim skarbem dla żyjących tam ludzi jest woda. Dzięki pomocy kolędników misyjnych 2005 można będzie zbudować studnię głębinową ze zdatna wodą do picia, co ułatwi życie mieszkańcom wioski, zwłaszcza dzieciom

           
Drodzy Czytelnicy,

Jak wielkim skarbem jest dostęp do wody w afrykańskim klimacie, to może wiedzieć tylko ktoś, kto pobędzie choć dłuższą chwilę w skwarnym słońcu. Pragnienie wody to coś więcej nawet niż łaknienie jedzenia. Niedobór wody w organizmie niesamowicie osłabia i powoduje, że człowiek staje się niezdolny do pracy, do poruszania się, a właściwe do jakiegokolwiek wysiłku. Przestałem się dziwić tubylcom, że im się nie chce w żaden sposób śpieszyć z jakąkolwiek pracą. Do powolnego wykonywania prac niemal zmusza ich właśnie upał i nieustanna duchota, która wyciska z ich organizmów przy ciężkich pracach strumienie potu. Pomimo tego nie mają zwyczaju często pić wody, by wyrównywać poziom płynów w organizmie. A to z tej prostej przyczyny, że nie mają przy domach studni, ani bynajmniej kranu, z którego wyciekałby ożywczy strumień.

Niestety do rzadkości należy też woda w wiadrze, beczce, czy jakimkolwiek innym pojemniku przy domu. Jeśli jest, to tylko dzięki temu, że ktoś po nią po prostu idzie i przyniesie ze źródełka, rzeki, a w porze suchej nawet z bajora, w którym się wszyscy kapią i nie tylko ludzie tę wodę używają, ale i zwierzęta.

Mam osobiście co nieco wyobrażenia o tym, co to znaczy pić wodę nie ze studni, czy źródła, ale taką, co ma dziwnie mało przeźroczysty kolor, albo czymś tam cuchnie. Kiedy jestem na wiosce między ludźmi, tam nocuję, uczę katechezy, odprawiam mszę św., a czasami wykonuję jakieś fizyczne, cięższe prace, to gdy mój bidon się opróżnia, bo co jakiś czas z niego popijam, to dostaję, na myśl, że mi może braknąć przywiezionej ze sobą wody, gęsiej skórki. Gdy zasiądę wieczorem do jednej miski z moimi gospodarzami, to w jednym garnku jest sos z jakimś tam kawałkiem dziczyzny, a w drugim garnku woda, którą wszyscy na koniec posiłku popijają. Kiedy jestem w wiosce, gdzie jest odwiert i hydrant i wiem, że kobiety raczej idą po taką wodę do picia i gotowania posiłku, to pół biedy. Jednak, gdy jestem na wioskach, gdzie takiego dobrodziejstwa jak hydrant nie mam, to czasami wolę nic nie pić z ich garnka, by nie nabawić się niestrawności i ewentualnie narazić swój żołądek wypchany maniokiem na dodatkowe ryzyko złapania robaczycy. Ja jakoś ścierpię pragnienie, bo wiem, że za niedługo wrócę do siebie i tam napiję się filtrowanej wody z hydrantu. Ale co mają powiedzieć mieszkańcy tych wiosek, gdy muszą chodzić po każdy garnek wody; musi im smakować ta brudna, często przetrzymana na upale, rozgrzana, którą zaspakajają podstawowe potrzeby.

Teraz, gdy mamy możliwość w naszym buszu wśród Pigmejów rozpoczęcia budowy studni, a właściwie odwiertów na wodę, to już się niepomiernie cieszę, że, w co najmniej dwóch, a może i w 3 wioskach, ludzie będą mogli skorzystać z hojnego daru wody na wiosce. Nie będą musieli dreptać po nią nawet aż do 2, 3 km w busz do potoków lub źródełek i to jeszcze nie przez cały rok obfitujących wystarczająco w wodę. Myślę, że taka woda z hydrantu będzie jednym z największych darów dla dzieci, bo to one są najczęściej dostawcami wody do domu. Ile są w stanie udźwigać na swoich małych główkach wody, tyle też pakują, by z miską, wiadrem, czy bidonem przejść te setki metrów, aby matka miała na przygotowanie strawy, czy ojciec mógł umyć się.

Niech temu pięknemu dziełu, które podjęli Kolędnicy misyjni diecezji tarnowskiej i któremu pospieszycie Wy wszyscy ludzie dobrej woli z ofiarnym wsparciem, przyświeca ta niezwykła pochwała samego naszego Pana: „Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tych najmniejszych, dlatego że jest uczniem, zaprawdę powiadam wam, nie utraci swojej nagrody.” Niech ten podany kubek wody, w ofierze na ten cel złożonej, zaspokoi spragnione ciała i dusze naszych bliźnich w Afryce. 

ks. Mieczysław Pająk
Rep. Środkowoafrykańska

Głoście Ewangelię 1(2006), s. 11-12.