Strona główna
Artykuły
Biuletyn "Głoście Ewangelię"
Dom Formacji Misyjnej
Historia
Informacja
Kronika misyjna
Misjonarze diecezjalni
Misjonarze zakonni i świeccy
Misjonarze męczennicy
Księża tarnowscy na Wschodzie
Animacja i formacja misyjna
Szpital w Bagandou
Kleryckie Ognisko Misyjne
Kolędnicy misyjni
Wspomnienie o ks. Janie Czubie
Ofiarność i pomoc dla misji
Mungo Maboko

ks. Łukasz Niemiec

Ks. Łukasz Niemiec wyjechał do Kazachstanu na początku września 2011 r. Jego pierwszą placówką jest Atyrau, stolica administratury apostolskiej w zachodnim Kazachstanie. W swoim pierwszym liście opisuje ogólną sytuację tamtejszego Kościoła i społeczeństwa, z którą spotyka się misjonarz.
 
Atyrau, 28 listopada 2011 r.
 
Drodzy Czytelnicy!
 
Minęło już 2 i pół miesiąca od mojego wyjazdu z Polski. Tak naprawdę to zostało mi jeszcze 3 miesiące i muszę wyjechać z Kazachstanu po wizę do Polski. W październiku zmieniło się prawo wyznaniowe i jeszcze nie ma przepisów wykonawczych, w rezultacie - chaos. Nie chcą przyjmować w Atyrau podań o wizę misyjną, argumentując, że mają zakaz z góry i trzeba bezpośrednio do centrali w Astanie. Jest ponoć taki zamysł, żeby wizę misyjną dawać na pół roku, a potem przerwa na pół roku poza Kazachstanem. Te formalne sprawy pochłaniają wiele sił i potrafią człowieka zdołować. Jednakże nie samymi urzędami człowiek żyje.
 
Jestem w Atyrau razem z ks. Cezarym Komosińskim, z diecezji gdańskiej – on tu jest proboszczem. Obsługujemy również parafię w Kulsarach. W październiku i na początku listopada ks. Cezary był na urlopie w Polsce, więc radziłem sobie sam. W połowie października przyjechał na 2 tygodnie  doglądnąć „starych śmieci”, bp Janusz – ciągle oczekujemy na nowego administratora w Atyrau (notabene, mój ordynariusz a quo - vacat, ordynariusz ad quem - vacat).
 
Największym problemem jest oczywiście język i kultura. W Atyrau msza św. w sobotę wieczorem po angielsku, w niedzielę do południa po rosyjsku i wieczorem po włosku. Pan Bóg jednak postawił na mojej drodze życzliwych ludzi zarówno tu na miejscu jak i z Polski, którzy pomagają zwłaszcza w przygotowaniu kazania po angielsku. Potrzeba mszy św. w języku angielskim i włoskim jest ogromna – co tu dużo ukrywać, w niedzielę czasami bywa więcej osób na mszach dla obcokrajowców (w języku włoskim i angielskim), niż na mszy św. po rosyjsku.
 
Jednakże największą bolączką jest kwestia ewangelizacji Kazachów w ich własnym języku. Ciągle praktycznie nie ma Kazachów w Kościele (moim zdaniem nie więcej niż 10% wszystkich katolików). Nie umiemy języka kazachskiego, a tu w zachodnim Kazachstanie kazachski dominuje wszędzie. Jeszcze w Atyrau, które jest bardziej międzynarodowe, nie odczuwa się tak tego, ale już w Kulsarach widać to prawie na każdym miejscu. Kościół katolicki jest uważamy za wyznanie dobre dla Niemców, Polaków, Rosjan, Koreańczyków, którzy kiedyś z jakichś powodów znaleźli się w Kazachstanie i dla obcokrajowców pracujących na miejscu. Natomiast dla Kazachów jest islam, sprowadzający się do deklaracji a nie do wiary i praktyk religijnych, ale jednak islam. Znakiem Bożej Opatrzności jest Kościół katolicki w Kulsarach. W tym typowo kazachskim mieście nie ma nawet cerkwi prawosławnej, choć są ludzie którzy uważają się za prawosławnych, a istnieje katolicka parafia. Kiedy tak zastanawiam się nad tym wszystkim, to widzę, jak wiele problemów współczesnego Kościoła jest dostrzegalnych w Kazachstanie. Primo: ewangelizacja – mnóstwo ludzi, dla których katolicyzm jest czymś obcym mentalnie i kulturalnie. Secundo: nowa ewangelizacja – ludzie, którzy mają jakieś korzenie chrześcijańskie, którzy byli ochrzczeni czy to w cerkwi czy w Kościele katolickim, ale zagubili swoją wiarę. Praktyczny ateizm, który pokazuje, że konsumpcja to cel życia, próbuje zawładnąć myśleniem tutejszych ludzi, także katolików łatwo dyspensujących się od uczestnictwa w niedzielnej mszy św. Z drugiej jednak strony obserwuje się wiele młodych małżeństw z małymi dziećmi. Rodzina, zwłaszcza ta kazachska, jest jakąś nadzieją dla Kazachstanu. Jak jednak do tej rodziny może dotrzeć Chrystus? Tego nie wiem, ale liczę na to, że modlitwa i ofiara wielu ludzi wyjedna i temu narodowi łaskę wiary katolickiej, choć po ludzku patrząc, jest to bardzo, bardzo trudne.
 
Ze spraw bardziej przyziemnych to u nas przełom jesieni i zimy, temperatury w przedziale od -5 do 5 C. Zdrowie nawet dopisuje (zaziębienie w zeszłym tygodniu), apetyt również. Współpraca z ks. Cezarym Komosińskim układa się bardzo dobrze - wiele mi pomógł.
 
Serdecznie pozdrawiam
 
Ks. Łukasz Niemiec
Kazachstan
Głoście Ewangelię 1(2012), s.11-12.