Strona główna
Artykuły
Biuletyn "Głoście Ewangelię"
Dom Formacji Misyjnej
Historia
Informacja
Kronika misyjna
Misjonarze diecezjalni
Misjonarze zakonni i świeccy
Misjonarze męczennicy
Księża tarnowscy na Wschodzie
Animacja i formacja misyjna
Szpital w Bagandou
Kleryckie Ognisko Misyjne
Kolędnicy misyjni
Wspomnienie o ks. Janie Czubie
Ofiarność i pomoc dla misji
Mungo Maboko

Iwona Ligas

Pani Iwona Ligas pracuje w Afryce od stycznia 2009 roku. W swoim liście snuje ciekawe refleksje na temat deszczu w Afryce i reakcji nań miejscowej ludności. Wspomina również o swoim nastawieniu do deszczu.

Baboua, 5 czerwca 2011 r.

Drodzy Przyjaciele Misji

Czy wyobrażacie sobie mały deszcz, który kompletnie dezorganizuje wasze życie? Nic nie możecie załatwić w biurach, urzędach, szkoły nie funkcjonują, w szpitalach nie można znaleźć lekarzy, bo spadł deszcz!!! Kiedy opowiadałam to w Polsce, wiele osób się uśmiechało z niedowierzaniem – przecież to niemożliwie!!! A jednak, są takie miejsca na tym świecie, gdzie deszcz wszystko dezorganizuje – w naszym mniemaniu oczywiście, bo ludzie miejscowi nic w tym dziwnego nie widzą.

Właśnie mamy porę deszczową w Republice Środkowoafrykańskiej. Kiedy pada deszcz, nie mogę znaleźć żadnych dzieci w szkole, nawet i nauczyciele nie przychodzą, bo niby po co, jak dzieci i tak nie ma, a dzieci nie przychodzą, bo nauczycieli nie ma – i tak w kółko zwalanie winy na drugich i usprawiedliwianie siebie. W słoneczny dzień można spotkać mnóstwo ludzi z kolorowymi parasolami, które chronią przed promieniami słońca, ale podczas deszczu… nie spotkasz nikogo, no chyba za wyjątkiem dzieci tarzających się w błocie – to dopiero jest frajda!

Nawet w niedzielę, czy największe święto, kiedy pada deszcz, frekwencja podczas mszy jest mizerna. Tak samo jest ze szpitalami itd. Ludzie zaczynają przychodzić do pracy, kiedy deszcz ustanie, tak więc nic nie pomogą nerwy, skoro tak po prostu jest.

Drogi również nie są najwspanialsze i zdarza się, że pewne odcinki nie są przejezdne nawet przez kilka miesięcy. Nikt się tu temu zbytnio nie dziwi, bo tak zawsze było, lecz nie ma nic złego w deszczu – oczywiście kiedy nie robi on żadnych szkód.

Są takie chwile, że marzę o deszczu, aby troszkę odpocząć. Może to dziwnie lub drastycznie zabrzmi dla niektórych, ale przychodzą w życiu misjonarza takie chwile, że oczekuje z niecierpliwością na deszcz, bo wie, że nikt nie przyjedzie, aby o coś prosić i można troszkę odpocząć, poczytać w spokoju książkę, czy nawet pogadać z drugim misjonarzem na spokojnie, bo nikt mu w tym nie przeszkodzi. Pewnie ciężko to zrozumieć i sama się dziwiłam przed wyjazdem na misje, że tak niektórzy misjonarze mówią, myślałam, że brak im otwartości na ludzi, na kulturę – w teorii brzmi to pięknie, ale w praktyce… Czasami nie można wytrzymać, kiedy od rana do wieczora na terenie misji jest sporo ludzi i każdy coś chce od Ciebie, czy to pracę, czy pieniądze, a może coś do zjedzenia… tego jest sporo i zdarza się, że ludzie są tak bardzo natarczywi, że może to doprowadzić do prawdziwej furii. No i przychodzi taki dzień, kiedy to od rana pada deszcz – co za radość, chwila wytchnienia, nikt nie przyjdzie, nikt nie będzie prosił o nic, nie trzeba główkować, jaką to dać komuś pracę po to, by zarobił sobie parę groszy. Wierzcie mi, takie chwile są potrzebne, zwłaszcza wtedy, kiedy tak naprawdę nie masz możliwości oderwania się tej codzienności, nie masz gdzie pojechać, bo najbliżsi Twoi sąsiedzi-misjonarze są oddaleni o 100 km, a nawet i więcej kilometrów, a droga jest fatalna. Czasami potrzebne są takie chwile, aby odpocząć od siebie nawzajem, lub… aby w końcu się spotkać z drugim misjonarzem, który mieszka razem z Tobą pod jednym dachem, ale wśród tej gonitwy dnia codziennego nie ma nawet czasu zapytać jak się ma, co myśli, co go trapi itd. Ciągle zajmujemy się innymi, a zapominamy czasem o sobie nawzajem.

Szkoda tylko że deszcz pada w porę deszczową, czyli przez 6 miesięcy, a potem 6 miesięcy pory suchej. Nie myślcie jednak, że deszcz pada non-stop przez te sześć miesięcy – to byłoby straszne! Czasami pada kilka razy w tygodniu przez parę godzin, ale to wielki dar, zwłaszcza dla rolników. Nie ma co ukrywać i powtórzę to po raz kolejny – deszcz dezorganizuje nasze życie misyjne i pracę, gdyż to najłatwiejsza wymówka dla ludzi – nie przyszedłem, bo padało… (a to nic, że przestało kilka godzin wcześniej).

Tym deszczowym akcentem pozdrawiam Was wszystkich bardzo serdecznie i zapewniam o mojej modlitwie.

Iwona Ligas
Republika Środkowoafrykańska
Głoście Ewangelię 4(2011), s. 12 –13.