Strona główna
Artykuły
Biuletyn "Głoście Ewangelię"
Dom Formacji Misyjnej
Historia
Informacja
Kronika misyjna
Misjonarze diecezjalni
Misjonarze zakonni i świeccy
Misjonarze męczennicy
Księża tarnowscy na Wschodzie
Animacja i formacja misyjna
Szpital w Bagandou
Kleryckie Ognisko Misyjne
Kolędnicy misyjni
Wspomnienie o ks. Janie Czubie
Ofiarność i pomoc dla misji
Mungo Maboko

ks. Piotr Kluza

 Ks. Piotr Kluza wyjechał do Kazachstanu w czerwcu 2008 roku. Po dwa i pół roku osobliwej pracy wspomina o trudnościach i dziękuje Bogu za ich doświadczenie. 

Domadiedowo – Moskwa, 30 grudnia 2010 r. 
Kochani!
 
Piszę ten list z lotniska w Moskwie. Kolejny raz trzeba wyjechać z Kazachstanu, aby móc wrócić. Wyrażając się jaśniej, aby móc pracować jako misjonarz w tym prawie 10 razy większym od Polski kraju, co pół roku trzeba wracać z powrotem do Polski, aby wyrobić wizę „misjonarską”. Jeszcze nie tak dawno wizy dostawaliśmy spokojnie na rok i można było przedłużać je na miejscu, a nawet starać się o dokumenty stałego pobytu.
 
Od pół roku sytuacja wygląda inaczej, znacznie trudniej. Sam proces przygotowania dokumentów, potrzebnych do wyrobienia wizy, trwa bez wielkiej przesady prawie 2 miesiące. Konieczne jest uzyskanie pozwoleń na zaproszenie na trzech szczeblach ministerstw. Zaczynając od ministerstwa kultury – oddział „po religijnym diełam”, poprzez ministerstwo polityki wewnętrznej i spraw zagranicznych. Nie jest tajemnicą, że za każdym razem przechodzimy przez filtry KNB (po naszemu KGB).
 
Nie ulega wątpliwości, że jest to w jakimś stopniu planowana działalność zmuszająca nas do nieustannego wysiłku i czujności w pilnowaniu dokumentów, bo nawet, kiedy już się jest w Kazachstanie, to trzeba zadbać o to, by się rejestrować na policji, a także by uzyskać zgodę na działalność religijną w wojewódzkim departamencie polityki wewnętrznej.
 
Zacząłem od dokumentów, bo jest to niewątpliwie ważna część działalności misyjnej w tym kraju, ponieważ samo załatwianie dokumentów jest już pewnego rodzaju dawaniem świadectwa i przebijaniem się przez suchą i surową skorupę tego świata z Jezusem Chrystusem – Bogiem Wcielonym.
 
Można zapytać: czym zatem, oprócz dokumentów, się tam zajmujecie? Owszem, nie ma tłumów w naszych parafiach i nie można mówić, że duszpasterstwo jest rozwinięte. Wszystko dopiero się tutaj tworzy: struktury parafialne, tradycje, liturgia…
 
Trzeba przyznać, że praca kapłańska: katechezy, spotkania biblijne, przygotowanie liturgii, sprawowanie sakramentów, choć są najważniejsze, niestety nie raz stanowią tylko dodatek do codzienności. Częściej trzeba zamienić się w hydraulika, spawacza, mechanika pojazdowego, stolarza, malarza, elektryka, kucharza,…itd. Ale nie jest to przygnębiające, bo ileż radości przynosi własnoręcznie pospawany boiler, czy naprawienie hydrauliki w łazience!
 
Oczywiście nic nie zastąpi radości, kiedy nowi ludzie pojawiają się w naszym Kościele i przyjmują sakramenty. Chociażby w minione Święta Bożego Narodzenia przystąpiło do pierwszej spowiedzi i Komunii Św. troje młodych ludzi w wieku 15-19 lat, którzy sami bez jakiegokolwiek wsparcia i zainteresowania bliskich postanowili przyjąć wiarę katolicką. Ponadto jedna osoba przyjęła sakrament chrztu. Nigdy nie zapomnę tych łez po obmyciu wodą… to były łzy szczęścia i prawdziwej wiary!
 
Pasterkę, jak co roku, mieliśmy w trzech językach i chyba w tym roku padł rekord uczestników. W kościele nie wystarczyło miejsc siedzących. A w samo święto po Mszy o godz. 11.00, pojechaliśmy z biskupem Januszem na pole naftowe, gdzie polska firma z Krakowa robi odwiert w poszukiwaniu ropy. Mieliśmy okazję nie tylko zobaczyć najgłębszy odwiert w Kazachstanie (7 km), ale także spotkać się z polskimi pracownikami i wspólnie spożyć posiłek – zupełnie jak Wigilię.
 
Kończąc ten krótki list, chciałbym przede wszystkim podziękować Bogu za te wszystkie przeżyte chwile na misji w Atyrau. Chcę dziękować za trudne doświadczenia i problemy oraz za wszelkie Jego działanie, które dokonuje przez nas słabych ludzi.
 
Wierzę, że ta praca misyjna posłuży dla mojego nawrócenia i chociaż niektórym przybliży Boga, który jest Miłością i stał się człowiekiem dla naszego zbawienia. 
Ks. Piotr Kluza
Kazachstan
Głoście Ewangelię 1(2011), s. 17 – 18.