Strona główna
Artykuły
Biuletyn "Głoście Ewangelię"
Dom Formacji Misyjnej
Historia
Informacja
Kronika misyjna
Misjonarze diecezjalni
Misjonarze zakonni i świeccy
Misjonarze męczennicy
Księża tarnowscy na Wschodzie
Animacja i formacja misyjna
Szpital w Bagandou
Kleryckie Ognisko Misyjne
Kolędnicy misyjni
Wspomnienie o ks. Janie Czubie
Ofiarność i pomoc dla misji
Mungo Maboko

ks. Paweł Żurowski

Ks. Paweł Żurowski, który od listopada 2006 roku pracuje w Boliwii, jako pierwszy z naszych księży gościł ks. bp. Wiktora. O tej wizycie, jak i o uczestnictwie w uroczystościach w samym Concepción opisuje w poniższym liście.

San Julian, 22 grudnia 2009 r.

Drodzy!

Rok 2009 dla Wikariatu Ñuflo de Chavez w Boliwii, w którym pracuję, był czasem bogatym w różne wydarzenia. Wśród nich jednym z najważniejszych była rocznica 300 lat ewangelizacji Concepción – stolicy naszego wikariatu. W związku z celebrowaniem tej rocznicy przybył do Boliwii na zaproszenie ks. biskupa Antoniego Reimanna – ks. biskup Wiktor Skworc.

Dzień przylotu Gościa z Polski w Boliwii zbiegł się z wyborami prezydenckimi i parlamentarnymi, co niesie ze sobą skutek praktyczny w postaci zakazu ruchu wszelkich pojazdów. Na lotnisko udałem się z ks. biskupem Stanisławem, który uzyskał pozwolenie na poruszanie się samochodem. Interesująco było widzieć 1,5 milionowe miasto, zawsze zatłoczone, tym razem puste, jakby wymarłe. Jedynie liczne grupy policjantów wskazywały że to miasto jednak żyje, choć tym razem innym rytmem. U ks. bp. Stanisława przebywaliśmy do poniedziałku rano. Był to czas odpoczynku i dzielenia się doświadczeniem z pracy w Boliwii.

W poniedziałek po śniadaniu wyruszyliśmy z ks. Biskupem Wiktorem z Santa Cruz do Wikariatu Ñuflo de Chavez. Pierwszym celem podróży była parafia San Julian, czyli miejscowość, gdzie pracuje od lutego 2009 roku. Ten odcinek należy do łatwych w poruszaniu się. Zaledwie 150 km po asfaltowej drodze, stosując oczywiście zasady slalomu ze względu na dużą ilość dziur w jezdni. Po godzinie drogi pierwszy postój w Cuatro Cañadas, gdzie odwiedziliśmy o. Gustawa Mazura ofm i zobaczyliśmy konstruowany przez niego kościół pw. św. Jakuba.

Z Cuatro Cañadas wyruszamy do San Julian. Wzdłuż przemierzanej drogi jak wzrokiem sięgnąć pola uprawne, aż wierzyć się nie chce, że jeszcze kilkanaście lat temu, tutaj rósł piękny las (dżungla amazońska). W końcu San Julian, królestwo kurzu i bastion socjalistycznej partii rządzącej MAS. Prezydent wygrał wybory i dodatkowo zdobył 2/3 głosów w parlamencie, więc socjalizm z twarzą boliwijską się zaczyna.

Miasteczko San Julian liczy około 20 tys. mieszkańców. Mniej więcej 60 % to ludzie ochrzczeni w Kościele katolickim, choć dużo mniej z nich uczestniczy prawdziwie w życiu Kościoła. Pozostały procent to ludzie przynależący do 20 -30 istniejących sekt. W 2009 ochrzczonych tu zostało 350 dzieci, sakrament małżeństwa celebrowało tylko 10 par (2009 to rok nieparzysty – dla wielu w Boliwii rok nieparzysty to zła wróżba na przyszłość, wiec przenoszą datę ślubu na rok parzysty), bierzmowanie przyjęło 100 osób. W skład parafii wchodzi 10 wspólnot, wiosek.

Wizyta Księdza Biskupa przypadła na początek lata w Boliwii, co praktycznie oznacza dużą wilgotność i 38-40 stopni Celsjusza. Jednak tym razem opady deszczu sprawiły że klimat był bardzo przyjazny dla osoby, która jeszcze kilkanaście godzin temu przebywała w zimowej Polsce.

Po spotkaniu z ks. Kazkiem i ks. Mariuszem i wspólnym obiedzie (obowiązkowo zupa z orzechów ziemnych i majadito), przyjemny obowiązek-sjesta. W godzinach popołudniowych znowu do samochodu i kolejne 150 kilometrowa, aż do Concepción. Po 15 kilometrach minęliśmy La Asuntę, w której pracuje ks. Kazek i następnie San Ramon, gdzie krajobraz zaczyna się zmieniać – wjeżdżamy w Chuiquitanie. Po około pół godziny dotarliśmy do San Javier (św. Franciszek Ksawery) – najstarszej redukcji Jezuickiej w Boliwii (powstała w 1791 roku). Obecnie trwają tam remonty, wiec nie można zobaczyć tej świątyni w całym swym pięknie.

I w końcu cel wyprawy – Concepción. Miasto przywitało nas deszczowo. Po kilku minutowym kluczeniu ulicami miasteczka dotarliśmy do rynku, gdzie naszym oczom ukazał się przepiękny obraz spokojnego miasteczka kolonialnego ze swoja śliczną katedrą. Po tej męczącej drodze, czas na zakwaterowanie w hotelu. O godzinie 19.30 rozpoczęła się Eucharystia, a po niej procesja z 40. figurami świętych, które przywiozły delegacje z terenu całej parafii Concepción.

Po zakończonych uroczystościach spotkanie przy stole, lepiej powiedzieć stołach, gdzie mówiło się po polsku, niemiecku, hiszpańsku i włosku. Spotkanie pokoleń, które pracowały i pracują na misyjnym szlaku z tymi, którzy animują i pomagają w pracy misyjnej w Polsce, Niemczech, Austrii czy Hiszpanii.

W dniu 8 grudnia po śniadaniu, ks. biskup Wiktor spotkał się z ks. biskupem Antonim Reimannem, naszym pasterzem, a następnie uczestniczyliśmy w Eucharystii, pod przewodnictwem ks. kardynała Julio Terrazas. Po mszy świętej, jak zwykle procesja, w której jednak nie uczestniczyłem, ponieważ otrzymałem wiadomość o śmierci o. Zygmunta i udałem się do hotelu, w którym zmarł. W godzinach popołudniowych wraz z Księdzem Biskupem wyruszyliśmy w drogę powrotną do San Julian. Dotarliśmy do celu wieczorem i po wspólnej kolacji, zmęczeni wieloma wydarzeniami tego dnia, a szczególnie dotknieci głęboko śmiercią o. Zygmunta, udaliśmy się na spoczynek.

W środę rano udaliśmy się do La Asunty, do parafii gdzie pracuje ks. Kazek.

Dużo błogosławieństwa Bożego w Nowym Roku dla wszystkich życzy

ks. Paweł Żurowski
Boliwia
Głoście Ewangelię 1(2010), s. 9 – 11.