Strona główna
Artykuły
Biuletyn "Głoście Ewangelię"
Dom Formacji Misyjnej
Historia
Informacja
Kronika misyjna
Misjonarze diecezjalni
Misjonarze zakonni i świeccy
Misjonarze męczennicy
Księża tarnowscy na Wschodzie
Animacja i formacja misyjna
Szpital w Bagandou
Kleryckie Ognisko Misyjne
Kolędnicy misyjni
Wspomnienie o ks. Janie Czubie
Ofiarność i pomoc dla misji
Mungo Maboko

Ks. Marek Mastalski

Jednym z punktów wizyty Biskupa Tarnowskiego były odwiedziny parafii Baboua, gdzie pracują ks. Jerzy Bubułka i ks. Marek Mastalski. Ten ostatni, opisujący pobyt Gościa z Tarnowa i perypetie misjonarzy z Kamerunu pragnących zobaczyć się z Księdzem Biskupem, jest już doświadczonym misjonarzem. Przybył do Republiki Środkowoafrykańskiej w 1992 roku.

Baboua, 20 stycznia 2009 r.

Drodzy Czytelnicy !  

Na przewidzianą w dniach 19 i 20 stycznia wizytę ks. bpa Wiktora Skworca w parafii Baboua czekaliśmy nie tylko my, tamtejsi duszpasterze, ale także grupa polskich misjonarzy z pobliskiego Kamerunu, która miała przyjechać do Baboua na poniedziałkowe wieczorne spotkanie. Jak dotychczas nie było większych problemów dla przybywających z sąsiedniego kraju do Baboua gości, z dotarciem na misję. Tym razem jednak zbieg różnych okoliczności sprawił, że nie było to takie proste jak myślałem. Nasi goście z Kamerunu nie zostali wpuszczeni do Republiki Środkowoafrykańskiej, bo..... nie mieli wiz, a tutejszy komisarz nadgranicznej policji nieopatrznie zadzwonił do stolicy do swych przełożonych, którzy na wjazd nie wyrazili zgody. Mógł tę zgodę dać jeszcze podprefekt z Baboua i zapewne by ją dał, ale akurat wyjechał do odległej wioski i nie można było się z nim skontaktować. Telefony milczały, więc zdecydowałem, że pojadę na granicę. Pojechał ze mną komisarz z Baboua w obstawie dwóch policjantów. Na granicy, jako że było już południe, nie znaleźliśmy tutejszego komisarza, gdzieś się zaszył i nie odbierał telefonów. U sióstr dominikanek w Garoua Boulai spotkałem czekających na wieści kameruńskich misjonarzy: Ewę Gawin, siostrę Immakulatę, księży z Nguelemenduka i dwie osoby świeckie. Po upływie pewnego czasu przyszła wiadomość, że komisarz się znalazł, więc po raz drugi nasi goście „zaatakowali” granicę. Dyskusja w barze z komisarzem, zmęczonym już konsumpcją któregoś z kolei guinnesa, nie przyniosła żadnych rezultatów. Nie ustąpił. Pożegnałem więc na granicy gości z Kamerunu i wróciłem pospiesznie do Baboua.

Oczekiwani goście od strony Bouar przyjechali dość późno, zmęczeni kiepską drogą i zmianą przebitego koła. Włączyliśmy już na misji agregat prądotwórczy, by było światło. To, co zwróciło uwagę wysiadającego z samochodu Księdza Biskupa, to nasza oświetlona świątecznie niewielka choinkowa tuja. Potem przywitanie, obdarowywanie podarkami, także tymi bardziej świątecznymi, ciepły prysznic, wspólne nieszpory w naszej kaplicy i kolacja. Na kolację zaproszone były pracujące w parafii od ośmiu lat siostry ze zgromadzenia Córek Maryi Dziewicy Ukoronowanej. Cztery postulantki tegoż zgromadzania przywitały Księdza Biskupa śpiewem i tańcem, a „poezją” dla podniebienia zajął się ks. Jerzy. Po kolacji zakończonej odśpiewaniem jasnogórskiego apelu było jeszcze trochę czasu na rozmowy o troskach i radościach Kościoła w diecezji Bouar i w Baboua.

Nazajutrz, po wspólnej jutrzni w domowej kaplicy, rozpoczęliśmy dzień Eucharystią w kościele parafialnym pod wezwaniem Matki Bożej Miłosierdzia. Jako że był to dzień powszedni, kościół nie zapełnił się wiernymi, choć mogę powiedzieć , że przyszło ich i tak sporo. Ksiądz Biskup przewodniczył liturgii i w tłumaczonym na język sango przez ks. Mirka krótkim kazaniu podziękował za pracę tarnowskich misjonarzy w Baboua, zachęcił parafian do większej odpowiedzialności za Kościół misyjny, do podjęcia trudu ewangelizacji zwłaszcza w swoich rodzinach, dziękował też tutejszym siostrom zakonnym i katechistom, oraz wszystkim, którzy swoją praca dla Kościoła budują tutejsza wspólnotę. Parafianie z Baboua, przez moje słowo, zapewnili o swojej modlitewnej pamięci i wdzięczności, dziękując pasterzowi tarnowskiej diecezji za wszelką pomoc, którą otrzymali. Po mszy świętej, przed kościołem, parafianie pożegnali Gościa z Tarnowa i towarzyszących mu księży. Zrobiono, jak to jest w zwyczaju, pamiątkowe zdjęcie. Po polskim śniadaniu biskup Wiktor odwiedził parafialne przedszkole, w którym uczy się w tym roku 23 dzieci i obejrzał domek dla świeckich misjonarzy, który za kilka miesięcy obejmie w swe posiadanie Iwona Ligas, świecka misjonarka z Tylmanowej. Odjeżdżając z Baboua, goście odwiedzili jeszcze po drodze przedszkolaków w położonym 3 kilometry od centrum drugim przedszkolu w Tongo.

Dziękując nam za już jedenastoletnie „trwanie” w Baboua, Ksiądz Biskup obiecał przyjechać na jubileusz 25-lecia pracy misyjnej w Republice Środkowoafrykańskiej tarnowskich misjonarzy i misjonarek. Więc do zobaczenia za trzy lata w Sercu Afryki! Oby w Baboua, oby na dłużej!

Ks. Marek Mastalski
Rep. Środkowoafrykańska
Głoście Ewangelię 2(2009), s. 20-22.