Strona główna
Artykuły
Biuletyn "Głoście Ewangelię"
Dom Formacji Misyjnej
Historia
Informacja
Kronika misyjna
Misjonarze diecezjalni
Misjonarze zakonni i świeccy
Misjonarze męczennicy
Księża tarnowscy na Wschodzie
Animacja i formacja misyjna
Szpital w Bagandou
Kleryckie Ognisko Misyjne
Kolędnicy misyjni
Wspomnienie o ks. Janie Czubie
Ofiarność i pomoc dla misji
Mungo Maboko

ks. Mariusz Maziarka

Ksiądz Mariusz Maziarka przybył do Peru pod koniec stycznia tego roku. W swoim pierwszym liście ukazuje krótką historię ewangelizacji na terenie obecnej parafii Marco. Podaje również perspektywy duszpasterstwa w tamtym regionie.

Marco, 10 marca 2000 r.

Szczęść Boże!

To już ponad miesiąc od chwili przyjazdu do Peru. Ponad miesiąc poznawania miejscowego Kościoła, miejscowych zwyczajów, poznawania ludzi z ich zaletami i wadami, ponad miesiąc organizowania pracy duszpasterskiej, pastoralnej.

Pracujemy w trzech (ks.Wiesław Tworzydło czyli padre Tadeo, ks. Bogdan Trzópek czyli padre Bogdan, i ja, ks. Mariusz Maziarka, czyli padre Mario) w Dolinie Yanamarca odchodzącej od doliny rzeki Mantaro. Teren naszej pracy to dwie parafie: Marco i Acolla (czyt. Akoja), liczące w sumie ponad 40 wiosek (mniej więcej 20 tys. wiernych), położonych na wysokości ok. 3400 do 3700 metrów n.p.m.

Różne były okresy w historii doliny Yanamarca, jeśli chodzi o pracę duszpasterską. W niektórych latach był jeden kapłan dla całej doliny, mieszkający w Marco lub Acolli, w innych nie było ani jednego księdza mieszkającego na stałe. Tak było np. w ostatnich kilku latach, w czasie których obsługiwał te okolice jeden z wikarych z pobliskiego miasta Jauja (czyt. Hauha). Można to sobie więc wyobrazić: wikary z miasta mającego 60 tys. wiernych obsługuje dodatkowo, jak to się czasem mówi “z dojazdu”, ponad 40 wiosek z 20 tysiącami wiernych. Pomimo tego po przybyciu zastaliśmy grupy młodzieży w trzech wioskach. Młodzież przygotowywała w nich oprawę mszy św. niedzielnej, w jednej z wiosek (Acolli) trzy razy w tygodniu prowadziła modlitwę różańcową. W innej wiosce (Tunanmarca - znana z ruin z czasów przedinkajskich) grupa młodzieży trwała tylko dwa miesiące. Dlaczego? Jak mówią: “Nie było ojca (czyli księdza), aby można było z nim porozmawiać, zapytać”.

Zorganizować więc duszpasterstwo tam, gdzie jest to możliwe, to jest nasze zadanie i wola biskupa Huancayo ks. Abpa José Paulino Ríos Reynoso. Ochrzcić i wpisać do książki to jeszcze nie wszystko. Bo jeśli zabraknie potem formacji wiary, wygląda to jak katolicyzm z metryki. Dochodzą do tego problemy, jak alkoholizm (niestety, źródło wielkiego zła w rodzinach, w wioskach), brak odpowiedzialności za rodzinę u wielu rodziców, szczególnie zaś u ojców, trudne warunki pracy i życia w górach, słaby poziom edukacji, a co za tym idzie trudność dostania się potem na wyższe studia przez naszą młodzież. Przykro jest czasem, kiedy widzi się kogoś z naszych młodych chcących studiować dalej, ale nie mających na to szans z powodu słabego przygotowania przez miejscowe szkoły i z powodu trudności finansowych. Wielu młodych wyjeżdża na wakacje do Limy, aby tam zarobić pieniądze na swoja naukę. Czasami ceną zdobycia tych pieniędzy jest zniesienie wielu upokorzeń, bycie kimś “drugiej kategorii”.

Próbujemy więc organizować naszą pracę. I tak padre Bogdan zajmuje się dziećmi. W wioskach, gdzie jest coniedzielna msza św., organizuje grupy akolitów (czyli ministrantów), jak również grupy Papieskiego Dzieła Misyjnego Dzieci w Marco. Być akolitą, to i służba Panu Jezusowi i jednocześnie wyróżnienie. Wyobraźmy sobie: mały chłopaczek zawsze pasie krowy, owce czy osły, a tu nagle stoi przy ołtarzu ładnie ubrany, posługując przy mszy św. Ja mam pod opieką młodzież. Zaufanie i przywiązanie dzieci i młodzieży do nas, księży, jest czymś, co daje nam nadzieję. Padre Tadeo przyjął na siebie organizację grup dorosłych. Wzorem pracy we wcześniejszej parafii (Pío Pata w Huancayo) chce zorganizować grupy różańcowe, Miłosierdzia Bożego i charyzmatyczne. Nie jest to łatwe, jeśli jednak uda się to zrobić, ludzie ci mogą być później wielką siłą i pomocą w parafii.

Oprócz tej codziennej, systematycznej pracy, chcemy odwiedzać z wizytą pastoralną nasze wioski. Odwiedzić wioskę na dwa, trzy dni, aby przeprowadzić katechezę, udzielić sakramentów po odpowiednim przygotowaniu, zostawić nieco materiałów, które mogą pomóc do modlitwy, zaapelować do większego zatroskania sprawami wiary.
Nie jest to wszystko łatwe i przez długi czas potrzeba nam będzie wiele cierpliwości. Mamy jednak nadzieję, że za wolą Bożą nasza praca powoli zacznie przynosić efekty. By tak mogło być, polecamy się waszej serdecznej modlitwie.

Szczęść Boże.

ks. Mariusz Maziarka
Peru
Głoście Ewangelię 2(2000), s. 29-31.