Strona główna
Artykuły
Biuletyn "Głoście Ewangelię"
Dom Formacji Misyjnej
Historia
Informacja
Kronika misyjna
Misjonarze diecezjalni
Misjonarze zakonni i świeccy
Misjonarze męczennicy
Księża tarnowscy na Wschodzie
Animacja i formacja misyjna
Szpital w Bagandou
Kleryckie Ognisko Misyjne
Kolędnicy misyjni
Wspomnienie o ks. Janie Czubie
Ofiarność i pomoc dla misji
Mungo Maboko

ks. Mariusz Maziarka

Ks. Mariusz Maziarka przebywając na swoim pierwszym urlopie w Polsce pisze list, w którym przedstawia może dla nas zaskakującą rzeczywistość istnienia grup Papieskiego Dzieła Misyjnego Dzieci na peruwiańskiej ziemi. Ten fakt staje się wyzwaniem dla naszych parafii uświadamiając nam, że PDMD to nie tylko niesienie pomocy dzieciom z krajów misyjnych, ale to przede wszystkim uczenie się powszechności Kościoła.

Zakopane,-Księżówka, 19 września 2001r.

Szczęść Boże!

Na początku dla wszystkich serdeczne pozdrowienia i podziękowania za modlitwę i wielką życzliwość, jaką macie dla misjonarzy. Doświadczamy tej życzliwości na każdym kroku. To nie tylko miłe dla nas i naszych parafian, ale jakże piękne, jakże ubogacające naszą wspólnotę Kościoła.

Zwykle to jest tak, że misjonarz pisze swój list z misji, z kraju, gdzie pracuje. Ten jednak jest pisany w Polsce. Dlaczego? Kiedy rozmawialiśmy z ks. Krzysztofem Czermakiem, wygadałem się, że mamy w naszych dwóch parafiach – Marco i Acolla – Infancia Misionera czyli Papieskie Dzieło Misyjne Dzieci (PDMD). Ks. Krzysztof podchwycił to i powiedział: „Słuchaj, napisz coś o tym”. Tak więc piszę o tym i nie tylko. Jestem w tej chwili na rekolekcjach kapłańskich, a to oznacza więcej wolnego i spokojnego czasu na pewne przemyślenia.

Mamy trzy grupy PDMD w trzech wioskach: Pachascucho, Marco i Tunanmarca. W Pachascucho jest ono już dłuższy czas, około kilku lat. W Marco i Tunanmarca to „świeże” grupy, czyli „Dziecięctwo w okresie niemowlęcym”, bo kilka miesięcy istnienia grup to przecież jeszcze „niemowlęctwo”. Grupa PDMD w Pachascucho jest najstarsza nie tylko stażem, ale i wiekiem uczestników. Nawet nie wiem, czy została założona przez jednego z poprzedników księży, czy też przez samą młodzież – katechistów. Mają swoje spotkania w niedzielę po mszy św. (msza św. o godz. 7.30). Spotkania zwykle na polu. Dlaczego? W tym samym czasie swoją katechezę w kościele ma grupa przygotowująca się do I komunii św. Nie chcą więc im przeszkadzać. Formacja wiary, nauczanie o Jezusie, trochę śpiewu, modlitwy, tzw. dynamiki czyli śpiewów z pokazywanymi gestami. To tak niewiele.

Nieco podobnie w Marco i Tunanmarca. W Tunanmarca spotkania odbywają się też w niedzielę i też na zewnątrz kościoła. Msza św. o godz. 17.00, a spotkanie dwie godziny wcześniej. W tym samym czasie w kościele spotyka się grupa dzieci do I komunii św. i grupa młodzieży do bierzmowania. Trzeba zapomnieć o salkach, salka jest  tylko jedna w Marco. W Marco spotkania są w sobotę o godz. 16.00. I też jest na nich modlitwa, śpiew, opowiadanie o Panu Jezusie  i Jego Matce, dynamiki. Wiek uczestników to najstarsi przedszkolacy i pierwsze klasy szkoły podstawowej. Jak na razie to trochę brak materiałów formacyjnych dla dzieci zrzeszonych w PDMD. Kiedyś kupiłem dla nich trochę czasopism misyjnych w Limie, nawet i starych numerów. Zostawiłem to u księdza Henryka i ks. Pawła w Chosica. Oni znalazłszy to zastanawiali się, jak to dotarło do ich domu. Ponieważ nikt się do tego nie przyznawał, więc uznali to za „dar z nieba” i rozprowadzili. Trochę zabawne, ale faktem jest, że tym sposobem nasze Dziecięctwo Misyjne, choć nieświadomie, przyczyniło się do ewangelizacji.

Dzieci z grup PDMD od czasu do czasu uczestniczą w przygotowaniu liturgii niedzielnej. Gdybyście widzieli nasze dzieciaki na odpuście parafialnym w Marco, w specjalnie przygotowanych strojach, niosące dary, a potem stanowiące asystę w czasie procesji po placu. Ogłupiałem wtedy i zrobiłem im prawie półtorej filmu zdjęć.
PDMD to ogromna zasługa naszych animatorek we wszystkich trzech wioskach. Są to naprawdę super dziewczyny z zapałem i chętne do pracy.
Pięknie pracuje również już od kilku lat grupa PDMD u naszych Tarnowiaków w Huancayo. Ale niech oni sami się tym kiedyś pochwalą.
Może ktoś zapyta: „Czy ty nie pomyłka, aby w kraju tak bardzo potrzebyjącym ewangelizacji zakładać grupy PDMD troszczące się o wszystkie dzieci z krajów misyjnych?” Po co więc takie grupy?

Po co? No bo oni też czują się odpowiedzialni za krzewienie Ewangelii. Gdzie? Najpierw wśród swoich. Co tu mógłby zrobić ksiądz sam, bez pomocy innych? A potem w innych rejonach Peru, w innych krajach, na innych kontynentach. Przecież oni wiedzą, że nie tylko w diecezji Huancayo potrzeba padres, czyli ojców, bo tak tu się mówi do każdego księdza. Tak więc są „małymi misjonarzami”, choć w nieco inny sposób. A czy każdy, kto czyta ten list, nie jest powołany do tego, aby być „misjonarzem”? Nawet jeśli nigdy nie wyjechał poza teren swojej diecezji czy województwa.

Kończę ten list. Za niespełna trzy tygodnie (9 października) wracam do Peru. Tam już czekają mnie „małe smoki” i „młodzi zbóje”, jak to czasem żartobliwie mówię do nich czy o nich po polsku. „Kościół dzieci i młodzieży”, żywy, dynamiczny... O gdyby i taki był „Kościół dorosłych”... Ale może z czasem, któregoś dnia „mali i młodzi misjonarze” pomogą im odkryć Chrystusa na co dzień, a nie tylko od czasu do czasu na „swojej, zamówionej” mszy św. A może kiedy oni dorosną ...
A póki co, to polecam nasze dzieciaki z PDMD i nie tylko, naszą młodzież, dorosłych (wśród dorosłych też są wspaniali ludzie, praktykujący, pracujący w parafii, ale nie jest ich zbyt wielu), wszystkich naszych parafian i nas księży Waszej modlitwie.

Z Bogiem.

ks. Mariusz  Maziarka
Peru
Głoście Ewangelię 4(2001), s. 9-11.

Ps. A jeśli ktoś z Was wybierze się kiedyś na Rysy czy Giewont, to niech pomacha do góry. 1000 – 1500 metrów ponad Wami będą nasze „misyjne dzieciaki” Na pewno Wam odmachają.