Strona główna
Artykuły
Biuletyn "Głoście Ewangelię"
Dom Formacji Misyjnej
Historia
Informacja
Kronika misyjna
Misjonarze diecezjalni
Misjonarze zakonni i świeccy
Misjonarze męczennicy
Księża tarnowscy na Wschodzie
Animacja i formacja misyjna
Szpital w Bagandou
Kleryckie Ognisko Misyjne
Kolędnicy misyjni
Wspomnienie o ks. Janie Czubie
Ofiarność i pomoc dla misji
Mungo Maboko

ks. Paweł Paździoch

Ksiądz Paweł Paździoch w swoim liście z Peru pisze o pracy z młodzieżą i dorosłymi. Informuje o nowych inwestycjach sfinansowanych między innymi z ofiar zebranych przez kolędników misyjnych.

Huachipa, 25 listopada 2005 r.

Drodzy Przyjaciele!
Pozdrawiam serdecznie z dalekiego Peru. Na wstępie dziękuję serdecznie za wszelkie znaki pamięci modlitewnej, jakie otrzymujemy z naszej diecezji, szczególnie od dzieci uczestniczących w Papieskim Dziele Misyjnym. Bóg zapłać. Dzięki Wam jest nam łatwiej, mamy bowiem małych przyjaciół, którzy wspierają nas swoimi modlitwami i ofiarami. Dzięki kolędnikom misyjnym ukończyliśmy w naszej parafii Santa Maria de Huachipa, w bardzo ubogiej dzielnicy (bez wody, kanalizacji, bardzo często też prądu), która nazywa się El Paraiso (raj), pomieszczenia przeznaczone na zajęcia z dziećmi zagrożonymi przestępczością (tzw. dzieci ulicy).

Niestety w tej części Peru rodzina cierpi bardzo. Brak jest małżeństw, które chcą budować swe życie rodzinne na łasce sakramentu (90% nie ma ślubu kościelnego, ok. 70% nie ma nawet związku cywilnego). Możemy sobie wyobrazić konsekwencje moralne i społeczne takiej sytuacji. Dlatego też naszymi skromnymi siłami postanowiliśmy pomóc choćby niektórym, stwarzając możliwości do spotkania się z tymi dziećmi w atmosferze wiary i miłości.

Problem dzieci i młodzieży, które nie otrzymują miłości i wychowania w rodzinie, ma duże konsekwencje społeczne  i moralne. To brak poczucia bezpieczeństwa i zaufania w pierwszym rzędzie. Naturalnym następstwem są gangi-pandille, które stanowią namiastkę rodziny..., niestety rodziny przestępczej. Dlatego ważne, że udało się skończyć projekt budowy centrum parafialnego w Asentamiento Humano El Paraiso, jednej z wielu dzielnic slamsowych naszej parafii. Cały teren ogrodzony ma powierzchnię 360 m2, w tym zabudowa to ok. 200 m2, trzy przestrzenne pomieszczenia, 2 łazienki, zbiorniki na wodę (przypominam, że jesteśmy na pustyni, gdzie w ciągu roku nie pada deszcz, przynajmniej to, co uważamy za deszcz w Polsce), miejscowa kanalizacja, pomieszczenie gospodarcze. Wszystko wykończone, drzwi, okna, wylewki, wymalowana wewnętrzna strona kompleksu. Ładnie prezentuje się dwuspadowy dach, pokryty imitacją dachówek andyjskich z eternitu. Trwają prace porządkowe wokół budynku. Myślimy teraz, jak zazielenić choć trochę te pustynną i skalistą ziemię. Od grudnia, po przerwie spowodowanej budową, ruszają
zajęcia z dziećmi i młodzieżą Tym razem pragniemy objąć opieką duchową i pracą wychowawczą 100 dzieci.

Dzięki pomocy finansowej diecezji stara kapliczka, zbudowana z cegły i gliny, której dach stanowiły trzcinowe maty, została zastąpiona centrum parafialnym z 3 przestrzennymi pomieszczeniami, łazienkami, schowkiem na różne materiały. Oprócz zwykłej działalności misyjnej (katecheza, msze św., chór, grupa różańcowa) w ciągu roku przy współpracy miejscowych katechistów zorganizowaliśmy w tej wspólnocie (jednej z 24, które mamy) zajęcia dla 60 dzieci i niektórych matek, które też angażujemy w prace, by umiały pomagać sobie nawzajem. Warsztaty obejmowały między innymi spotkania na temat zachowywania higieny (nie ma wody ani kanalizacji), zapobiegania chorobom zakaźnym (szczególnie denge), stworzyliśmy apteczkę pierwszej pomocy i daliśmy instrukcję do jej używania. Prowadzone były zajęcia na temat: jak wykorzystywać śmieci na kompost i jakie rośliny na tej pustynnej ziemi mogłyby rosnąć i urozmaicić ten skalisty krajobraz. Były też pogadanki na temat rozwiązywania problemów w środowisku, w rodzinie, a szczególnie przemocy, która popycha wielu młodych ludzi, by wchodzili do gangów. Mówiliśmy o tym, jak zapobiegać, by handlarze narkotyków nie werbowali dzieci do swych przestępczych interesów. Oczywiście nie mogło zabraknąć pomocy w nauce, udało się nam zaprosić kilku nauczycieli woluntariuszy, którzy próbowali wyrównać olbrzymie braki w wykształceniu dzieci. Nasze szkoły publiczne w slamsach mają bardzo niski poziom nauczania. Kobiety uczestniczyły w kursie szycia, wyrobu pamiątek. W przyszłości być może zwiążą z tym skromne źródła utrzymania. To wszystko staraliśmy się inspirować duchem modlitwy i słuchania Słowa Bożego, tworzyć fundamenty duchowe wszelkiej działalności na rzecz bliźniego. Mam świadomość, że jest to kropla w morzu potrzeb naszej stutysięcznej parafii. Jest jeszcze tyle miejsc, gdzie nędza moralna i materialna krzyczą o pomoc i światło zbawienia. Tak wiele serc, które nie poznały miłości Bożej i żyją w ciemności grzechu, rozpaczy, lub w zwykłej

bylejakości, braku wyraźnego celu i sensu w życiu. Nie jest łatwo dotrzeć do głębi człowieka, gdzie uśpiony przez narkotyk grzechu drzemie w nas element boskości, który powinien nas pociągać  do tego, co dobre, piękne, szlachetne. Wszystko jest łaską. Niech Pan Was błogosławi i w swoim miłosierdziu napełnia Duchem Świętym. Jeszcze raz dziękuję za wszystko.

ks. Paweł Paździoch
Peru
Głoście Ewangelię 1(2006), s. 19-21.