Strona główna
Artykuły
Biuletyn "Głoście Ewangelię"
Dom Formacji Misyjnej
Historia
Informacja
Kronika misyjna
Misjonarze diecezjalni
Misjonarze zakonni i świeccy
Misjonarze męczennicy
Księża tarnowscy na Wschodzie
Animacja i formacja misyjna
Szpital w Bagandou
Kleryckie Ognisko Misyjne
Kolędnicy misyjni
Wspomnienie o ks. Janie Czubie
Ofiarność i pomoc dla misji
Mungo Maboko

ks. Paweł Paździoch

Ksiądz Paweł Paździoch, pracujący na obrzeżach stolicy Peru Limy, w slumsach o nazwie Florida, pisze o pracy z dziećmi oraz o budowie przedszkola dla dzieci slumsów, na które ofiary zbierali kolędnicy misyjni.

Huachipa, 26 września 2007 r.

Witam serdecznie wszystkich!

Czas płynie bardzo szybko. Już powoli myślimy o końcu roku i wakacjach, które w Peru zaczynają się w grudniu. W poszczególnych kaplicach powoli kończymy katechezę przed przyjęciem sakramentu chrztu i Pierwszej Komunii św. Martwi nas, że w wielu przypadkach niestety katechumeni nie wytrwali w przygotowaniu. Na przykład we wspólnocie Villa Leticia katechezę rozpoczęło 28 dzieci w wieku 13-14 lat i obecnie kontynuuje tylko 9 osób. Wspomnę, że to przygotowanie trwa tylko kilka miesięcy. Chyba główną przyczyna jest brak zainteresowania ze strony rodzicow, którzy nie wspierają swoich synów i córki na drodze do Chrystusa. Zapomnieli o swoim zobowiązaniu z chrztu, aby swoim dzieciom, przekazać żywą wiarę. Gorzej, kiedy ci sami rodzice nie pozwalają albo zabraniają wprost zaangażowania w katechezę czy życie parafii. Naprawdę potrzeba wiele cierpliwości, aby dotrzeć do serca człowieka.

Pamiętam przykre sytuacje z poprzedniego roku, kiedy rodzice nie przyjechali na I Komunię własnej córki. Kiedy inne dzieci były wprowadzane przez swoich najbliższych do kościoła, aby pierwszy raz uczestniczyć w pełni w uczcie eucharystycznej Baranka Bożego, ona sama, smutna, ze łzami w oczach wypatrywała swoich rodziców. Nie przyjechali. Zostali przy swoich świniach. Sofia znalazła jednak prawdziwego Przyjaciela, Chrystusa, który już nigdy nie zostawi jej samej.

W wielu przypadkach rodzice nie stają na wysokości zadania. Kierują się mocno utrwaloną w Peru mentalnością fiesty czyli święta. Chrzest, I Komunia, czy sakrament małżeństwa to tylko preteksty do zorganizowania fiesty, przyjęcia, gdzie głównym motywem jest dobra zabawa: muzyka, jedzenie, alkohol itd. Dlatego, gdy pytamy dlaczego nie chcą np. ochrzcić swoich dzieci, odpowiadają, że nie mają pieniędzy na chrzest. Oczywiście wtedy nie mają na myśli sakramentu samego w sobie, tylko to co jest zwyczajem, zabawę. Stąd wielu młodych ludzi opuszczających szkołę średnią nie zostało ochrzczonych, jak wspomniałem „dzięki” swoim rodzicom. Ale dzięki ciągłym wysiłkom księdza Bogdana Michalskiego, odpowiedzialnego i koordynującego pracę katechetyczną. Krok za krokiem powiększamy pole ewangelizacji w parafii Santa Maria de Huachipa. Temu procesowi zbliżania się ku rodzinie peruwiańskiej ma służyć projekt realizowany we wspólnocie La Florida w dzielnicy slumsów Cajamarquilla. Od kilku miesięcy postępują prace przy budowie przedszkola. W stanie surowym mamy drugie piętro, w większości wytynkowane wewnątrz. Brakuje drzwi, okien, podłogi i wyposażenie łazienek. W części kaplicznej zostały podniesione mury i ukończyliśmy dach. W najbliższym czasie mamy w planie wstawienie okien, drzwi i częściowe tynkowanie, aby zamknąć fizycznie kościół i oddać go do kultu. Prace, które prowadzimy, na obecnym etapie są finansowane (27000 USD) ze ofiar zebranych przez kolędników misyjnych z diecezji tarnowskiej, którym jesteśmy ogromnie wdzięczni za ofiary i pomoc. Prosimy też o modlitwę, by dzieło mogło szybko służyć ewangelizacji i socjalnej promocji peruwiańskich rodzin z naszej parafii. Jeszcze raz dziękujemy i pozdrawiamy.

ks. Paweł Paździoch
Peru
Głoście Ewangelię 4(2007), s. 24-25.