Strona główna
Artykuły
Biuletyn "Głoście Ewangelię"
Dom Formacji Misyjnej
Historia
Informacja
Kronika misyjna
Misjonarze diecezjalni
Misjonarze zakonni i świeccy
Misjonarze męczennicy
Księża tarnowscy na Wschodzie
Animacja i formacja misyjna
Szpital w Bagandou
Kleryckie Ognisko Misyjne
Kolędnicy misyjni
Wspomnienie o ks. Janie Czubie
Ofiarność i pomoc dla misji
Mungo Maboko

ks. Wiesław Mikulski

Ks. Wiesław Mikulski wyjechał do Peru w 1996 roku. Praca w niższym seminarium duchownym (formacja młodych Peruwiańczyków) nie przeszkadza mu w duszpasterskim zaangażowaniu. Pisze o tym w swoim liście.

Huancayo, 13 maja 1997 r.

DRODZY MOI!

Moje losy tak się potoczyły, że mimo tego, iż nie czuję się na siłach aby pracować w seminarium, jestem przecież młody i bez doświadczenia, to jednak jak na razie osiadłem w tutejszym centrum formowania kapłanów. Chociaż wolałbym pracować w innej formie, to jednak staram się pogodzić z wolą Bożą, jeżeli On dokonując wielkich dzieł posługiwał się słabymi ludźmi, to może i w tym przypadku ja będę tym nieużytecznym narzędziem. Praca tutaj nie jest łatwa, chociaż dzięki Bogu jest ze mną jeden ksiądz peruwiański. Tutejsi klerycy wstępując do seminarium, nie mają takiego przygotowania jak nasi tarnowscy, często brakuje im podstaw. I tak np. niektórzy przyjmują bierzmowanie dopiero w seminarium. Po niektórych widać, że nie bardzo wiedzą do czego zobowiązuje życie kapłańskie. Poza tym jak przystało na Peruwiańczyków i górali nie brakuje im wad, a przede wszystkim są bardzo zamknięci, a czasem nawet lubią kłamać i oszukiwać. Trudno też jest odczytać ich motywy bycia w seminarium. Praca zatem nie będzie łatwa, ale przecież przyjeżdżając tutaj miałem to na uwadze.

Poza zajęciami w seminarium, prowadzę także pracę duszpasterską w katedrze, codziennie odprawiam Mszę św., a w niedzielę nawet czasem cztery. Najpracowitsza jednak jest sobota, kiedy to udzielam Chrztu św. i błogosławię małżeństwa. W tym też dniu zajmuję się także koordynowaniem przygotowania do sakramentów I Komunii św. i Bierzmowania, które w całości prowadzą katecheci świeccy. Istnieje tutaj także wiele grup młodzieżowych i dziecięcych, z którymi też muszę się czasem spotkać. Mam tutaj też zaplecze modlitewne, obok seminarium mają swój dom siostry ze zgromadzenia Karmelitanek Klauzurowych, gdzie też odprawiam Mszę św. dwa razy w tygodniu. W soboty i niedziele, kiedy nie ma zajęć w seminarium klerycy opuszczają go i prowadzą swoją pracę duszpasterską w wyznaczonych im parafiach.

I chociaż wydawałoby się może, że praca w seminarium i w katedrze to nie są misje, to jednak można czuć tutaj tę atmosferę misyjną, bo przecież o tym nie świadczą warunki zewnętrzne, ale potrzeby tych ludzi, ich nieznajomość Boga, która często wychodzi przy spotkaniach z ludnością tubylczą.

ks. Wiesław Mikulski
Peru 
Głoście Ewangelię 1(1998), s. 28-29.