Strona główna
Artykuły
Biuletyn "Głoście Ewangelię"
Dom Formacji Misyjnej
Historia
Informacja
Kronika misyjna
Misjonarze diecezjalni
Misjonarze zakonni i świeccy
Misjonarze męczennicy
Księża tarnowscy na Wschodzie
Animacja i formacja misyjna
Szpital w Bagandou
Kleryckie Ognisko Misyjne
Kolędnicy misyjni
Wspomnienie o ks. Janie Czubie
Ofiarność i pomoc dla misji
Mungo Maboko

ks. Bogdan Trzópek

Ks. Bogdan Trzópek, który zaczął siódmy rok swojej pracy w Peru, w swoim liście spogląda na dotychczasowe dokonania i snuje plany na najbliższą przyszłość.

Lima – Ancón, 26 stycznia 2006 r.

Drodzy Czytelnicy!

Na wstępie serdecznie pozdrawiam wszystkich misyjnych współpracowników w diecezji tarnowskiej i w Polsce. Okazją do napisania tegoż listu jest 6 rocznica przyjazdu do Peru. W mroźny dzień w Polsce, 28 stycznia 2000 roku, a słoneczny i upalny (ten sam) w Limie, zmieniliśmy wraz z ks. Mariuszem Maziarką nie tylko klimat geograficzny, ale także dotychczasowy charakter pracy duszpasterskiej. Z tamtej perspektywy to ogromny przeskok w czasie, kulturze, języku i obyczajach.

Wraz z innymi księżmi z całego Peru (ponad 130) odprawiłem rekolekcje, wielu z nich to nie „tubylcy”, ale spoza Peru. Rekolekcje prowadzili o. Kewin Scollon CM i s. Briege Mc Kenna OSC – Irlandczycy z pochodzenia, którzy mieszkają w Stanach Zjednoczonych i jeżdżą po całym świecie z rekolekcjami dla księży i sióstr zakonnych. Kiedyś byli również w Polsce. Rekolekcje odbywały się po hasłem „Odnów ogień Twej pierwszej miłości”, które wspaniale oddaje klimat i zawartość słów wypowiadanych przez rekolekcjonistów. Dla porównania podam, iż 130 księży uczestniczących odpowiada średnio trzem rocznikom święceń w diecezji tarnowskiej. Wszystkich zaś księży pracujących w Peru (kraj prawie cztery i pół razy większy od Polski, choć żyje tu około 28 milionów mieszkańców), zarówno dziecezjalnych, jak i zakonnych, jest około 1500, co z kolei odpowiada liczbie wszystkich księży diecezji tarnowskiej.
Patrząc z perspektywy 6 lat przeżytych w Peru, myślę, że był to piękny czas, ożywiony wieloma działaniami na polu duszpasterskim: realizacja projektów, oddziaływanie na młodzież i dzieci, kształcenie katechistów i wraz z nimi powierzonej nam trzódki. Jak zresztą wiadomo, do czerwca 2004 roku obsługiwaliśmy w sumie w parafiach Marco i Acolla 24 wioski. Od tego czasu pozostaliśmy na placówce w Marco z 14 wioskami. Fizycznie nieco mniej pracy (wyjazdy, koordynacja, programowanie, spotkania), ale teraz możemy zintensyfikować naszą posługę. I zapewne z czasem mniej sił fizycznych, a i wysokość 3500m n.p.m. daje „w kość”.

W obecnym czasie, pozostawiając przeszłość Bożemu Miłosierdziu, spoglądamy ku przyszłości. W 2007 roku przypada 100-lecie założenia Marco jako dystryktu (sic! gminy) i z tej okazji zapowiada się wiele inicjatyw. Oby z „dużego mówienia”, słowa przerodziły się w czyn. W poprzednim liście pisałem o sanktuarium, które powstaje w Marco. To nowy kościół z cegły, gdzie myślę zrobić także wieżę widokową i plac przykościelny dla licznych pielgrzymek, które przybywają do tego miejsca. Chcę też zrealizować parę innych projektów: doprowadzić do samego Marco trochę asfaltowej drogi, postawić łuk przy wjeździe do wioski upamiętniający 100-lecie, wykonać odprowadzenie wody ściekowej (obecnie wszystkie brudy krążą kanałami wokół placu), przeprowadzić remont starej szkoły podstawowej, której nikt nie używa (mało dzieci). Z naszej strony niezbyt wiele możemy zrobić materialnie ze względu na brak funduszy. Aczkolwiek trzeba przyznać, że gmina się dołożyła do remontu dosyć dużej zakrystii, a my mamy ją wyposażyć w meble (wydatek rzędu kilku tysięcy dolarów). Zamówiliśmy i już są rzeźbione drzwi do prezbiterium, przedstawiające „scenę pod krzyżem” i Marię Magdalenę spotykającą Chrystusa Zmartwychwstałego (patronka naszej parafii). Mamy także zamiar zmienić okna w kościele, bo pobliskie urwisy rzucając kamieniami, potłukły niektóre szyby. Nie wiadomo co dalej z dachem, którego powierzchnia wynosi 1000 m2, bo blacha rdzewieje, a w niektórych miejscach przelewa się woda deszczowa.
Prócz trosk i zmartwień dnia codziennego jest i radość, zwłaszcza z pracy z młodzieżą i dziećmi. Teraz, w czasie trwających obecnie wakacji, jest ich znacznie mniej, gdyż wyjechali do Limy lub innych miast w poszukiwaniu pracy, by zarobione pieniądze przeznaczyć później na przybory szkolne. Niektórzy z nich douczają się na kursach przygotowawczych, by móc starować na studia. To ich jedyna nieraz droga, by wyrwać się z wioski. Dla nas księży to „utrata” ich na pewien czas, bo większość chętnie wraca do parafii i nieraz pierwsze kroki kierują na plebanię.

W ubiegłym roku 2005 otrzymaliśmy fundusze z diecezji tarnowskiej na zakup dwóch nowych samochodów. Jeden do Huancayo (parafia ks. Mirka Maciasza i ks. Jacka Olszaka) a drugi do nas, do Marco. Przy zakupie nowych samochodów uwzględniona została wartość ze sprzedaży starych, które w tych wysokogórskich warunkach szybko się zużywają i wymagają ciągłych napraw. Kwota, którą otrzymaliśmy to 16 tysięcy dolarów. Wszystkim ofiarodawcom, którzy złożyli swój grosz na ten cel składamy serdeczne: Bóg zapłać! Samochód jest nieodzowny w naszej pracy pastoralnej.

Jeszcze raz serdecznie pozdrawiam wszystkich, którzy mają otwarte serce na sprawy Chrystusowego Kościoła, który nieustanni pełni swoją misję. Polecam się Bożej Opiece, wstawiennictwu Matki Najświętszej i Waszym modlitwom.

ks. Bogdan Trzópek
Peru
Głoście Ewangelię 2(2006), s. 22-23.