Strona główna
Artykuły
Biuletyn "Głoście Ewangelię"
Dom Formacji Misyjnej
Historia
Informacja
Kronika misyjna
Misjonarze diecezjalni
Misjonarze zakonni i świeccy
Misjonarze męczennicy
Księża tarnowscy na Wschodzie
Animacja i formacja misyjna
Szpital w Bagandou
Kleryckie Ognisko Misyjne
Kolędnicy misyjni
Wspomnienie o ks. Janie Czubie
Ofiarność i pomoc dla misji
Mungo Maboko

ks. Wiesław Tworzydło

Ks. Wiesław Tworzydło wyjechał do Peru w 1996 roku. Praca w parafii stwarza mu równocześnie okazję do formacji młodych Peruwiańczyków, którzy znajdują się na drodze do kapłaństwa. W swoim liście opowiada o długim pobycie z klerykami wśród ludzi andyjskich wiosek, wśród których przypadło mu pracować.

Huancayo, marzec 1998r.

KOCHANI

Bardzo serdecznie pozdrawiam wszystkich czytelników biuletynu misyjnego diecezji tarnowskiej. Pragnę podzielić się z Wami jednym z wycinków mojej misyjnej posługi. Początkiem tego roku Ksiądz Arcybiskup diecezji, w której pracuję, poprosił mnie, abym pojechał z klerykami III roku do jednej z odległych wiosek na okres 45 dni. Dla wyjaśnienia trzeba powiedzieć, że wszyscy klerycy podczas wakacji, które trwają od połowy grudnia do połowy marca mają swoją praktykę pastoralną. Choć nie mam specjalnego przygotowania do prowadzenia seminarzystów to jednak zgodziłem się odpowiadając na tę prośbę. Było to dla mnie całkiem nowe doświadczenie, które ogromnie mnie ubogaciło i dało mi wiele satysfakcji, służąc tutejszej ludności posługą sakramentalną. Najpierw mogłem poznać z bliska mentalność i życiorysy tutejszych kandydatów do kapłaństwa. W większości pochodzą z rodzin oziębłych religijnie. Ich rodzice często żyją bez ślubu kościelnego i nie chodzą na Mszę św. w niedzielę. Mimo takiej atmosfery, ci młodzi chłopcy decydują się kroczyć za Chrystusem. W ich życiu można więc zobaczyć, jak wielką moc ma łaska Boża, łaska Bożego powołania. Rodzina i szkoła w małym stopniu przygotowała ich do wymagań stawianych przez życie. Mają więc poważne problemy z dyscypliną i solidnością wykonywania powierzonych im zadań. Podczas swojej praktyki kilka razy w tygodniu wychodzili po dwóch do wyznaczonych im wiosek. Ich zadaniem było przede wszystkim zachęcać i przygotować do chrztu tych, którzy go nie mają, a takich jest bardzo dużo. Organizowali i przeprowadzali lekcje religii - szczególnie dla dzieci, które są najbardziej otwarte na prawdę Ewangelii. W każdą niedzielę organizowali dla danej wioski liturgię Słowa, której też przewodniczyli. Kulminacyjnym punktem ich pobytu i pracy w wiosce, do której byli przeznaczeni, była uroczysta Msza św. z chrztem św. Również i ja odwiedzając poszczególne wioski miałem okazję poznać lepiej sytuację duchową i materialną tej odległej części naszej diecezji. Trzeba powiedzieć, że zarówno w jednym jak i drugim aspekcie, sytuacja jest alarmująca a czasem przerażająca. Ludzie tam żyjący niejednokrotnie mają okazję tylko raz w roku albo raz na kilka lat zobaczyć się z księdzem, przyjąć sakramenty. Powodem takiego stanu rzeczy jest brak księży.

Klerycy mieli okazję zobaczyć jak wielu opuszczonych ludzi na nich czeka i jaki rodzaj pracy będą wykonywali w życiu kapłańskim. Zapewne będzie to dla nich nowy impuls do lepszego wykorzystania nowego roku formacji i studiów, który jest przed nimi. Na zakończenie pobytu w każdej wiosce zawsze nas pytano: I kto teraz zostanie z nami? Odpowiadając na to pytanie mówiłem, że jeśli Bóg da, to ja wrócę. Potrzebny jest jednak drugi ksiądz i samochód terenowy, gdyż obszar jest rozległy i jest dużo wiosek dojazdowych. Ludzie obiecali modlitwę w tych intencjach. Również i ja proszę Was o modlitwę, aby tak się stało. Polecam również Waszym modlitwom wszystkich kleryków, cały lud wierny naszej diecezji Huancayo i nas misjonarzy. Szczęść Wam Boże!

ks. Wiesław Tworzydło
Peru
Głoście Ewangelię 4(1998), s. 32-33.