Strona główna
Artykuły
Biuletyn "Głoście Ewangelię"
Dom Formacji Misyjnej
Historia
Informacja
Kronika misyjna
Misjonarze diecezjalni
Misjonarze zakonni i świeccy
Misjonarze męczennicy
Księża tarnowscy na Wschodzie
Animacja i formacja misyjna
Szpital w Bagandou
Kleryckie Ognisko Misyjne
Kolędnicy misyjni
Wspomnienie o ks. Janie Czubie
Ofiarność i pomoc dla misji
Mungo Maboko

ks. Wojciech Wątroba

Już po raz czwarty ks. Wojciech Wątroba przeżywał Boże Narodzenie na ziemi peruwiańskiej. O tradycjach związanych z tymi Świętami na misji Churcampa, Wigilii obchodzonej z grupą 100 dzieci, konkursie dla kolędników opowiada w swoim ostatnim liście.

Churcampa, 2 stycznia 2003 r.

Drodzy Czytelnicy!
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

W tym radosnym okresie Bożego Narodzenia, który dane mi jest już po raz czwarty przeżywać na ziemi peruwiańskiej, chciałbym podzielić się z przyjaciółmi misji tym, co sam przeżyłem w tych dniach błogosławionych.

W Peru nie ma jakiejś jednolitej tradycji narodowej przeżywania świąt Bożego Narodzenia (jak to ma miejsce w Polsce i do czego bardzo tęsknimy). Nakładają się tu dwie tradycje: amerykanka i włoska. Ta pierwsza związana z indykiem i druga z tzw. panatonem (wszystko wyjaśnię poniżej).
Odkąd w misji Churcampa zaczął pracować ks. R. Zieliński (1992), przynajmniej w samej Churcampie pojawił się też zwyczaj polski (a przynajmniej cześć tego zwyczaju). Spadkobiercami tej tradycji są teraz ks. Grzegorz Łukasik i ja, piszący ten list ks. Wojciech Wątroba.

Każdego roku na kolację wigilijną zapraszamy dzieci i młodzież (ministranci i dziewczynki z chórku). W tym roku, jako że dzięki m.in. pomocy z diecezji tarnowskiej mamy już prawie ukończone Centrum Pastoralne z 3 salami, mogliśmy poszerzyć grono zaproszonych o najbiedniejsze dzieci z Churcampa (sieroty, dzieci samotnych matek itp.). Wysłana kilka dni wcześniej komisja kwalifikacyjna zakwalifikowała 30 dzieci, ale w chwili otwarcia drzwi na kolację zjawiło się ok. 100 dzieci. Zdradzilibyśmy ducha tradycji polskiej, gdybyśmy wpuścili tylko te dzieci, które były zaproszone. Cóż było robić. Musieliśmy się liczyć z tym, że każdy dostanie mniejszą rację z dań wigilijnych. Na kolację przygotowaliśmy dwa dania. Pierwsze dość dziwne: barszcz czerwony, ale z pierogami ruskimi (nie mieliśmy suszonych grzybów) i drugie: ryba pieczona z ziemniakami i ryżem. Na deser panaton (jest to placek drożdżowy z dużą ilością bakalii) i kakao. Cały dzień wigilii spędziłem przy stole, zarabiając ciasto i klejąc te pierogi (200 pierogów). Teraz przez dłuższy czas nie mogę patrzeć na ruskie pierogi. W tym czasie ks. Grzegorz Łukasik rozwoził 30 obiadów dla najstarszych, niedołężnych i samotnych w Churcampa i Pichcay (wioska przyległa do Churcampy). Staruszkowie byli bardzo zaskoczeni i niezmierne wdzięczni za tę akcję. Wielu z nich już od wielu lat nie widziało żadnego ze swoich dzieci (niewdzięczność synowska), wielu z nich chyba po raz pierwszy w życiu miało okazję spróbować mięso z indyka. Ten obiad dla staruszków prawie nic nas nie kosztował, ponieważ mamy na terenie parafii kopalnię miedzi, której właścicielem jest firma Doe Run z USA i co roku daje nam 2 indyki, żebyśmy mogli urządzić kolację bożonarodzeniową dla ministrantów, a w tym roku dali nam 4 indyki. Ucieszyło nas to bardzo, bo musielibyśmy kupować kilka kur, żeby je upiec i podzielić miedzy staruszków.
Sama kolacja rozpoczęła się tak jak w Polsce modlitwą, czytaniem Pisma Świętego i opłatkiem (nie łamaliśmy się ze wszystkimi, bo trwałoby to zbyt długo). Mimo że same dania były pomniejszone ze względu na dużą ilość dzieci, wszyscy jednak wyszli z kolacji zadowoleni i pojedzeni.

O północy mieliśmy pasterkę. W uroczystość Bożego Narodzenia ja pojechałem do Paucarbamaba i Chinchihuasi (dwie gminy należące do mojej parafii) oddalonych od Churcampa o 80 km. Tam odprawiłem msze święte. Przy okazji sprawdziłem postępy na budowie plebanii w Paucarbamba i wróciłem do Churcampa.

Już od wielu lat w dzień Bożego Narodzenia organizujemy konkurs kolęd dla dziecięcych grup z Churcampa i okolic. Nie chodzi nawet o nagrody, ale o wspólne adorowanie Nowonarodzonego w stajence. Z roku na rok cieszy się to coraz większym powodzeniem i przychodzi coraz więcej grup. Po konkursie ks. Grzegorz rozdzielał zabawki dla członków każdej grupy i okazało się, że nie mieliśmy na tyle zabawek. Próbował, więc ratować sytuację, rozdając dzieciom nowe podkoszulki, ale tu spotkała go niespodzianka. Dzieciaki powiedziały, że zabawka może być stara, zniszczona, ale by była to zabawka. Nie byłem świadkiem, ale przypuszczam, że musiał chyba kilka zabawek rozerwać, bo wszystkie dzieci wyszły z zabawkami.

Tak, więc radość Bożego Narodzenia w Churcampa to radość staruszków, rodziców i dzieci. Bardzo często możemy sprawiać tę radość tylko dzięki pomocy materialnej z Polski i w tym miejscu chciałbym w imieniu obdarowanych staruszków i dzieci serdecznie podziękować wszystkim, którzy modlitwą i wsparciem finansowym pomagają misji w Churcampa.
Szczęść Boże w Nowym Roku

ks. Wojciech Watroba
Peru
Głoście Ewangelię 1(2003), s. 16 – 18.