Strona główna
Artykuły
Biuletyn "Głoście Ewangelię"
Dom Formacji Misyjnej
Historia
Informacja
Kronika misyjna
Misjonarze diecezjalni
Misjonarze zakonni i świeccy
Misjonarze męczennicy
Księża tarnowscy na Wschodzie
Animacja i formacja misyjna
Szpital w Bagandou
Kleryckie Ognisko Misyjne
Kolędnicy misyjni
Wspomnienie o ks. Janie Czubie
Ofiarność i pomoc dla misji
Mungo Maboko

Ks. Wojciech Wątroba

Ksiądz Wojciech Wątroba pracujący w wysokich Andach opisuje zwyczaj zawierania sakramentu małżeństwa przez swoich peruwiańskich parafian. Opisuje też szczególne zwyczaje i nadzwyczajne sytuacje.

Paucarbamba, 31 lipca 2006
Drodzy Przyjaciele.

Na wstępie serdecznie pozdrawiam wszystkich przyjaciół i czytelników, pozdrowienia ślę z parafii Paucarbamba położonej w Andach peruwiańskich, która – podobnie jak Polska – od 2 miesięcy skąpana jest w słońcu. Ludzie zajęci są przy żniwach i wykopkach (głównie uprawiają kukurydzę i ziemniaki).

W kończącym się miesiącu błogosławiłem 12 ślubów. Postanowiłem więc tym listem przybliżyć i opisać wszelkie zwyczaje i ceremonie związane z tym sakramentem.
Pierwszym krokiem jest oczywiście poszukanie sobie przez nowożeńców starostów ślubu. Są to najczęściej ich znajomi, sąsiedzi rzadko ktoś z rodziny. Głównym zadaniem starostów jest asystencja w czasie ślubu cywilnego i kościelnego i wynajęcie orkiestry.

Kiedy już nowożeńcy mają zgodę starostów na miesiąc przed ślubem przychodzą na zapowiedzi i ustalany jest termin katechez przedmałżeńskich (2 albo 3) i termin ślubu. W oznaczonych terminach przychodzą na katechezy (ponieważ są z dalekich wiosek katechezy udziela im katechista). Mniej więcej w przypadku co piątej pary żona jest analfabetką. Jest to sytuacja bardzo smutna, stawiająca kobietę na marginesie awansu społecznego czy zawodowego.
Nadchodzi wreszcie dzień ślubu. Starostowie wraz z orkiestrą wchodzą do domu Pana Młodego, gdzie zakładają mu na szyję różaniec i wyprowadzają go na zewnątrz. To samo odbywa się w domu Pani Młodej. Gdy nowożeńcy są już razem następuje obrzęd błogosławieństwa. Następnie wszyscy przy wtórze orkiestry udają się do Urzędu Gminy, gdzie ma miejsce ślub cywilny (udziela go wójt).

Bardzo ważnym elementem ślubnych uroczystości jest porządek w orszaku ślubnym. Otwiera go Starosta za nim idą Państwo Młodzi i na końcu Starościna. Ta kolejność nie może być zakłócona w żadnym momencie.

Kilka słów na temat stroju nowożeńców. Trochę szkoda, że tradycyjne stroje wychodzą z mody i są zastępowane przez stroje dobrze nam znane z Europy (garnitur i suknia ślubna). Tradycyjny strój ludowy dla pana młodego składa się ze spodni, kolorowego pasa używanego w czasie prac polowych, poncho i kapelusza. Pani młoda ubrana jest w kolorową wyszywaną spódnicę, białą bluzkę, na plecach ma zarzuconą kolorową narzutę i na głowie kapelusz.
Po wyjściu z Urzędu Gminy udają się, we wspomnianej wyżej kolejności, do kościoła. Zajmują miejsca w ławce. W czasie spowiedzi miejsce w ławce nie może pozostać puste, gdy spowiada się Starosta lub Pan Młody jego miejsce zajmuje jakiś mężczyzna, gdy spowiada się Pani Młoda i Starościna na ich miejscu siada jakaś kobieta. Podczas podpisywania aktu małżeństwa ta kolejność też jest skrupulatnie przestrzegana.

W dalszym przebiegu ceremonii pojawia się nowy element, który nie występuje w Polsce. Otóż po nałożeniu sobie obrączek Starostowie i Nowożeńcy dostają do ręki świece i obdarowywani są kwiatami.

Po zakończeniu mszy św. w drzwiach kościoła obsypywani są ryżem i otwierają usta, aby schwytać jak najwięcej ziaren. Potem udają się na przyjęcie weselne. Gdy są z dalekich wiosek Starostowie i Państwo Młodzi jadą na odświętnie przystrojonych koniach.

W czasie przyjęcia goście weselni obdarowują Państwa Młodych różnymi prezentami. Każdy prezent ofiarowany jest przy wtórze orkiestry i ofiarowujący tańczą trzymając w ręce podarunek.
Ale są też inne sytuacje, kiedy nie ma splendoru, a tylko akt przysięgi złożonej przed Bogiem.
Otóż pewnego lipcowego wieczoru wróciłem z katechezy przedmałżeńskiej w Andamarce. Miałem tam 2 pary narzeczonych, więc postanowiłem zrobić tam przy okazji wizytę duszpasterską. Wioska położona jest około godziny jazdy samochodem od Paucarbamba. Wysiadając z samochodu, podeszła do mnie grupa osób i powiedziała, że w sąsiedztwie kona dziadek 85 letni. Poszedłem bez zwłoki. Był nieprzytomny poprosiłem córkę, żeby w keczua powiedziała mu na ucho, że przyszedł ksiądz, żeby go wyspowiadać. Udzieliłem mu rozgrzeszenia. O godzinie 7.30 miałem w kościele parafialnym mszę i nowennę przed odpustem parafialnym (16 lipca). Po Mszy i kolacji poszedłem do kościoła, aby zrobić porządki. Około 9.20 przyszła jego córka, aby poprosić o wodę święconą. Poświęciłem. Rodzina myślała, że gdy go pokropią łatwiej umrze. Nie pomogło. O 10.30 przyszli znowu i mówią, że dziadek żył bez związku sakramentalnego. Złapałem albę i stułę i poszedłem, aby go ożenić. Wyspowiadałem jego żonę. Podali sobie ręce, zawarli sakramentalny związek małżeński (oczywiście sytuacja była wyjątkowa, bo w niebezpieczeństwie śmierci). Po ceremonii nie zdążyłem złożyć alby (15 sekund) dziadek umarł, ale z łaską bożą. Jak widzicie również takie związki przychodzi błogosławić.
Choć niektóre elementy zwyczajowe związane z zawieraniem sakramentu małżeństwa różnią się naszych polskich to jednak istota przyrzeczenia w obecności Boga i Kościoła wierności małżeńskiej jest niezmienna i wszędzie jednakowo obowiązująca.

Kończąc pozdrawiam wszystkich i dziękując za modlitwę proszę o nią w moich intencjach i w intencjach tych, których związek małżeński błogosławiłem.

ks. Wojciech Wątroba
Peru
Głoście Ewangelię 4(2006), s. 18-20.