Strona główna
Artykuły
Biuletyn "Głoście Ewangelię"
Dom Formacji Misyjnej
Historia
Informacja
Kronika misyjna
Misjonarze diecezjalni
Misjonarze zakonni i świeccy
Misjonarze męczennicy
Księża tarnowscy na Wschodzie
Animacja i formacja misyjna
Szpital w Bagandou
Kleryckie Ognisko Misyjne
Kolędnicy misyjni
Wspomnienie o ks. Janie Czubie
Ofiarność i pomoc dla misji
Mungo Maboko

Ks. Ryszard Zieliński

Ks. Ryszard Zieliński jest misjonarzem w Peru siódmy rok. Jako proboszcz trzech parafii położonych wysoko w Andach, opisuje sytuację Kościoła w Peru w ogóle, zarówno katolickiego, jak i protestanckiego.

Churcampa, 6 stycznia 1999.

DRODZY PRZYJACIELE MISJI!

W swoim liście pragnę podzielić się informacjami dotyczącymi stanu wiary w moich parafiach. Postaram się przeanalizować także zjawiska obserwowane w Peru w Kościele katolickim, jak również w Kościele protestanckim, a właściwie sektach z niego się wywodzących.

Po 500 latach ewangelizacji Kościół katolicki w opisywanych strefach znajduje się w stanie opłakanym, ale nie beznadziejnym. Większość świątyń uległa zniszczeniu, inne zaś swoim widokiem wprawiają w stan przygnębienia. Materiałem konstrukcyjnym był kamień lub ziemia. Do sporządzenia dachu zazwyczaj używano trawy “ichu” (czyt. Iczu), rzadko zaś dachówki. Kilka spośród tych świątyń można uważać za zabytkowe i artystyczne. Ponieważ parafie nie mają wyszkolonych katechistów, drzwi zdecydowanej większości świątyń, jakie istnieją, otwierają się zaledwie jeden raz w roku, w dniu tzw. “Święta Patronalnego” (nasz odpust) wioski. Poza tym są one zamknięte – nie ma modlitw niedzielnych, katechezy, nie śpiewa się pieśni, następuje agonia życia religijnego. Konsekwencją pasywnej postawy katolików, jest coraz większa nieznajomość modlitwy i podstawowych prawd wiary. Coraz bardziej obce stają się pojęcia: “Bóg”, “Kościół”, “parafia”, “Msza”, “ksiądz”, etc. W rytmie codziennych spraw i prac katolicy zaczynają żyć poza Bogiem, jak gdyby On nie istniał. “Święta Patronalne” przerodziły się w folklorystyczne święto, łączące w sobie elementy zabawy, tańca, sportu, gościny, spotkania i niesamowitego pijaństwa. Ponieważ ma ono wymiar wspólnotowy, a nie tylko rodzinny (jak np. w Polsce) i przeciąga się zazwyczaj do trzech dni i dwóch nocy, staje się czymś coraz bardziej skandalicznym i destrukcyjnym.

Wyróżniłbym dwa etapy formowania się takiego modelu “świętowania”. Po odzyskaniu niepodległości przez Peru (1821), na skutek wycofania się księży hiszpańskich ze stref zagrażających ich życiu (Andy i dżungla), do tradycji “Święta” wkradły się zło i grzech, negatywny zwyczaj. Zaczęły  one dominować nad właściwym, głębokim i religijnym sensem “Święta”, co spowodowało, iż w drugim etapie owo zło stało się jakby religią (czymś sakralnym i niezbędnym).

Wyłączając dystrykt Churcampa, stan wiary u ludzi naszych parafii należy uznać za alarmujący. Niski poziom intelektualny, kulturowy i moralny może usprawiedliwiać zaistniałą sytuację, ale tylko do pewnego stopnia. Niepokoi bierność i brak podstawowych religijnych pojęć u katolików. Jest to przyczyną kryzysu Kościoła daleko więcej niż brak kapłana. Należy też dostrzec pozytywną stronę tej trudnej sytuacji: pośród “katolików” spotyka się też takich, którzy umieją odróżniać dobro od zła i pełni są ducha Bożego. Oni mają odwagę podejmować inicjatywę dla rozwoju swojej prawdziwej wiary. W około 20 wioskach, z tymczasowo mianowanymi katechistami, zaczynają się modlić w niedzielę. Szukają możliwości odrestaurowania swojej świątyni i uzdrowienia “Święta”. W niektórych z tych wspólnot udało się przygotować Pierwszą Komunię św. dzieci i młodzieży. Są to zwiastuny wiosny nowej ewangelizacji.

Zagrożenie (na ile właściwe jest to określenie) Kościoła protestanckiego dla Kościoła katolickiego jest o wiele większe, niżby wynikało z danych statystycznych. Obserwuje się niesamowitą inwazję sekt protestanckich i innych. Zdumiewająco mrówcza aktywność członków sekt, pozwoliła wybudować niewielkie świątynie niemalże we wszystkich osadach większych i mniejszych i “przeciągnąć” na swoją stronę ogromną liczbę “katolików”. Ich świątynie, jako że są nowe, znajdują się w dobrym stanie i są odpowiednio wyposażone. W każdej działa “pastor”, który 3-4 razy w tygodniu gromadzi swoich wiernych na modlitwę i katechezę. Na ile pozwala mi czas, rozmawiam z pastorami, odwiedzam ich świątynie, włączam się na chwilę w ceremonię ich “święta duchowego”, które zwykle trwa trzy dni. Na zewnątrz wszystko wygląda ładnie. Można by powiedzieć, że o ile “katolicy” są praktycznie poganami, o tyle “ewangelicy” są w istocie rzeczy katolikami. Byłoby tak, gdyby nie to, że w Kościele protestanckim z zasady spotkać można najuboższych materialnie i intelektualnie i daje się łatwo odczuć, że Kościół katolicki jest Kościołem bogatych. Znaczy to, że ci, którzy walczyli w okresie terroryzmu przeciw bogatym, odseparowali się od nich konsekwentnie także na płaszczyźnie religijnej. Kościół protestancki jest parawanem dla powiązanych z terroryzmem, nie pogodzonych z przegraną, szukających łatwego uspokojenia splamionego sumienia.

Sekty finansowane przez Stany Zjednoczone, mają za zadanie osłabienie Kościoła katolickiego i jedności w Peru. Są źródłem łatwiejszego chleba dla pastorów i ich zwolenników. Nie wiem, na ile prawdziwy jest ten osąd. Przypuszczam jednak, że sekty służą nie tylko za przykrywkę do spotkań sfrustrowanych losem, ale również do manipulacji politycznych oraz są narzędziem  mafii finansowej (np. bardzo uroczyste i solidne zbieranie dziesięciny, składki przy każdym spotkaniu modlitewnym). Ponieważ świątynie protestanckie świecą pustymi ścianami i nie używa się ornamentów liturgicznych, dochód uzyskiwany od ubogich, przekonanych o bliskości przyjścia Pana, może być i niewątpliwie jest bardzo interesujący w skali prowincji.

W kontekście dotychczasowej analizy tego, co dzieje się w głębi protestanckich sekt w Andach, rozsiewane określenie propagandowe ewangelików, że oni w porównaniu z katolikami – “dziećmi szatana” - są “świętymi” i “wybranymi”, wydaje się być więcej niż wątpliwym. W przepowiadaniu posługują się często kłamliwymi argumentami przeciw wierze katolickiej. Ksiądz według ich nauczania jest “oszustem”, a Kościół katolicki “wysypiskiem śmieci”. U wielu ewangelików zauważa się dużą agresywność i upór. Sekty protestanckie proponują łatwiejszą drogę: “Pan nas kocha, jesteśmy zbawieni, grzechy nie są ważne, życie winno być radosne (śpiewy na bazie piosenek ludowych)” etc. Należy jednak też dostrzec pozytywne zjawiska: Wielu spośród nich, to ludzie dobrej woli. Czytają Biblię, modlą się, chwalą Pana, “świętują” bez alkoholu, są aktywni, umieją się wspomagać. Powiedziałbym, że protestantyzm jest reakcją na pustkę i zło, jakie się wkradło, niestety, w szeregi katolików.

ks. Ryszard ZielińskiPeru
Głoście Ewangelię 3(1999), s. 17-20.