Strona główna
Artykuły
Biuletyn "Głoście Ewangelię"
Dom Formacji Misyjnej
Historia
Informacja
Kronika misyjna
Misjonarze diecezjalni
Misjonarze zakonni i świeccy
Misjonarze męczennicy
Księża tarnowscy na Wschodzie
Animacja i formacja misyjna
Szpital w Bagandou
Kleryckie Ognisko Misyjne
Kolędnicy misyjni
Wspomnienie o ks. Janie Czubie
Ofiarność i pomoc dla misji
Mungo Maboko

ks. Janusz Potok

Ks. Janusz Potok pracuje w Kazachstanie od 2005 roku. W swoim liście opisuje warunki, w których wypada mu zakładać Kościół, stanowiący zdecydowaną mniejszość religijną na tamtej ziemi. Wspomina też o uroczystości ingresu naszego pierwszego biskupa misyjnego ks. Janusza Kalety.
 
Chromtau, 4 stycznia 2007 r.
 
Drodzy Przyjaciele!
 
Pozdrawiam bardzo serdecznie ze stepów Kazachstanu, konkretnie z Chromtau, gdzie pracuję od dwóch lat.
 
Kazachstan, była Republika Związku Radzieckiego, od 15 lat jest krajem niepodległym. Gdy przybyłem tutaj po pięciu latach duszpasterzowania na Ukrainie, zostałem porażony przestrzenią i odległościami. Na ogromnym obszarze, wielokrotnie większym niż terytorium Polski, zamieszkuje zaledwie 15 milionów ludzi. Lata zsyłek i deportacji sprawiły, że w dzisiejszym Kazachstanie można doliczyć się ponad 130 różnych narodowości. To przyczyniło się do bogactwa kultur, religii, języków i zwyczajów.
 
Kazachstan jest krajem bogatym w złoża naturalne: ropę, gaz, chrom, nikiel, złoto. Dzięki temu, jak również dzięki stabilizacji politycznej, rozwija się bardzo szybko. Dzisiaj nie jest to już kraj, którego mieszkańcy żyją z pasterstwa, zamieszkując gdzieś w stepowych Aułach. To kraj wielkich inwestycji, stający się liderem gospodarczym i politycznym w tej części świata.
 
W tej współczesnej „wieży Babel” niełatwo odnaleźć ludzi wierzących w Jezusa Chrystusa. Większość mieszkańców to muzułmanie. W naszym województwie stanowią prawie 80 %. Jednak lata komunizmu wypaliły piętno ateizmu i obojętności. Na tej spalonej słońcem ziemi, pojawiają się, dopiero od kilku lat, budowle sakralne, meczety, cerkwie, kościoły i kaplice. Ludzie z pomocą misjonarzy, budzą się do życia wiary, przełamując strach i obawę.
 
Pracuję w Administraturze Apostolskiej Atyrau – w zachodniej części Kazachstanu, gdzie ordynariuszem jest kapłan naszej diecezji, ks. biskup Janusz Kaleta. Jak wiecie, święcenia biskupie miały miejsce w Rzymie, 23 listopada 2006 roku. W grudniu przeżywaliśmy uroczysty ingres w Atyrau, w którym wziął udział ks. bp Stanisław Budzik i trzech księży z diecezji tarnowskiej. Na terytorium dwukrotnie większym od Polski pracuje nas obecnie 7 kapłanów, w tym 4 z diecezji tarnowskiej.
 
Nasza parafia w Chromtau to wspólnota kilkunastu osób, gromadzących się na modlitwę i nabożeństwa w małej kaplicy, zaadoptowanej z połowy domu mieszkalnego. Chromtau to miasto liczące około 25 tys. mieszkańców. Parafia jest wielonarodowościowa, chociaż korzenie ma niemieckie. Niemcy stanowią około połowy wiernych, pozostali to Rosjanie, Ukraińcy, Kazachy, jak również pracujący tutaj Amerykanie. Obecnie staramy się o pozwolenie na zakup ziemi pod budowę kościoła i centrum duszpasterskiego. Miasto już wydzieliło miejsce, teraz trwa proces rejestracji. Ja mieszkam w bloku pięciopiętrowym, na parterze. Mimo ostrych mrozów, nawet do – 50oC, jest ciepło. W tym roku zima łagodna, chociaż dziś jeszcze termometr wskazuje – 28 oC. 
 
Gdy już po raz drugi przeżywaliśmy radość Bożego Narodzenia, często zastanawialiśmy się nad tym, jak pomóc tutejszym ludziom otworzyć swoje życie na Boga, który stał się człowiekiem. Przecież przychodzi jako Zbawiciel wszystkich ludzi. Dlatego staramy się nie tracić nadziei i zaufania. Codziennie modlimy się w tej intencji. A Bóg, jak zawsze, znajduje człowieka. Jakże wielka radość, gdy przyprowadza nowe twarze, szczególnie ludzi młodych. Jaka radość, gdy starsi – zesłańcy i ich dzieci – wracają do swoich korzeni wiary. Na tej pustyni, stepie piaszczystym ludzkich serc, Bóg czyni wielkie dzieła.
 
Praktycznie nie ma tutaj jakichś miejscowych tradycji religijnych. Lata prześladowania zabiły w ludziach ich pobożność i potrzebę wiary. Dlatego czas Adwentu, a szczególnie Wielkiego Postu, to czas katechez, spotkań i rozmów, czas przygotowania do wielkanocnej spowiedzi.
 
Dla mnie, młodego jeszcze kapłana, wielką nagrodą są łzy parafian, którzy po raz pierwszy w życiu – w zeszłym roku – mogli przeżyć Wielkanoc. Łzy wdzięczności Bogu, że mogli się wyspowiadać po 40 czy 50 latach życia.
 
Chociaż warunki pracy nie proste, klimat trudny: zimą do -54 oC, latem ponad 50 oC. Chociaż nie ma dróg, a pogoda ciągle płata figle (jak chociażby w tych dniach, z powodu śniegu i buranu 2 dni jechałem 100 kilometrów), Bóg dodaje sił i zapału. On zawsze znajdzie drogę do serca człowieka.
 
Wszystkim Czytelnikom Misji Dzisiaj życzę otwarcia na Bożą łaskę. Ślę serdeczne pozdrowienia od moich parafian, szczególnie tym, którzy wiele nam pomagają. Parafiom w Stróżach i Nawojowej, kapłanom i świeckim, za ofiary materialne, a przede wszystkim za dar cierpienia i modlitwy.                                                                                 
 
ks. Janusz Potok 
Kazachstan 
Misje Dzisiaj diecezji tarnowskie 2(2007), s. I.