Strona główna
Artykuły
Biuletyn "Głoście Ewangelię"
Dom Formacji Misyjnej
Historia
Informacja
Kronika misyjna
Misjonarze diecezjalni
Misjonarze zakonni i świeccy
Misjonarze męczennicy
Księża tarnowscy na Wschodzie
Animacja i formacja misyjna
Szpital w Bagandou
Kleryckie Ognisko Misyjne
Kolędnicy misyjni
Wspomnienie o ks. Janie Czubie
Ofiarność i pomoc dla misji
Mungo Maboko

Ks. Leszek Pach

Ks. Leszek Pach w swoim pierwszym liście z Boliwii po przybyciu tam w 2001 roku opisuje miejscowe tradycje związane ze śmiercią, kultem zmarłych, pogrzebem. Podkreśla, że dla tych ludzi bardzo ważną sprawą jest modlitwa i pamięć o zmarłych. 
Omereque, 20 czerwca 2003 r. 
Drodzy moi!
 
Bardzo serdecznie pozdrawiam z dalekiej Boliwii. Tym razem chciałbym Wam napisać kilka słów na temat kultu zmarłych wśród ludzi z Omereque.
 
Zasadniczo w całej Boliwii, ale szczególnie w tym rejonie, za który ja jestem odpowiedzialny, uwidacznia się wielka cześć dla zmarłych oraz wiara w ich obecność po śmierci. Gdy umiera jakaś osoba, cała rodzina obowiązkowo zbiera się w domu zmarłego, aby modlić się, prosząc o zbawienie wieczne dla niego. Całą noc czuwają przy zwłokach; modlą się, ale równocześnie jedzą i piją to, co przygotowali najbliżsi zmarłego. Zawsze musi być potrawa, którą zmarły najbardziej lubił. Przygotowują nawet dla zmarłego specjalne naczynie z tą potrawą na znak, że pamiętają o nim i wierzą, że on jest z nimi. Następnego dnia proszą księdza, aby pomodlił się za jego duszę, a szczególnie, aby pokropił wodą święconą zwłoki zmarłego. Bardzo dużą wagę przywiązują do wszelkiego rodzaju poświęceń. Następnie msza św. i odprowadzenie zwłok na cmentarz. Po pogrzebie wszyscy idą nad rzekę i piorą rzeczy, których zmarły używał za życia i które były jego własnością, następnie już wyprane ubranie rozwieszają na konarach drzew, susząc je dokładnie. Tak przygotowane rzeczy zmarłego czeka jeszcze jedna, ostatnia czynność. Aby wypełnić starodawny zwyczaj, rozpalają ognisko, a następnie wrzucają rzeczy jedną po drugiej w płomienie. Ogień szybko zmienia stan naturalny rzeczy zmarłego w dym, który bez trudności unosi się w niebo, jakby chciał dogonić swojego właściciela. W ten sposób oddają zmarłemu to, czego najbardziej potrzebował tutaj na ziemi. Zapewne rzeczy zmarłego, które członkowie rodziny spalili, mogłyby służyć innym, ale tradycja w tym rejonie na to nie zezwala. Inną rzeczą, ściśle związaną z kultem zmarłych, jest lęk przed duchami, szczególnie gdy umiera człowiek o złej sławie. Ludzie mówią, że słyszą wtedy gwizd, który zmarły rzekomo wydaje, pędząc między domami. Starsi opowiadają, że w czasach, gdy nie mieli księdza, mszy św., możliwości korzystania z sakramentów, jeśli umierał ktoś obcy czy z rodziny, budził się we wszystkich sercach ogromny lęk. Mówią, że widocznie dusza nie była przygotowana na spotkanie z Bogiem, nie znała swojego Ojca w niebie i błąkała się po tym świecie. Od momentu, gdy biskup wysłał w ten rejon pierwszego księdza, lęk przed zmarłymi prawie całkowicie zniknął. Mimo wszystko bardzo często proszą o poświęcenie domu, jakiegoś terenu czy innego obiektu, gdzie czują się niepewnie, odczuwając obecność ducha, który nie pozwala im spokojnie pracować lub odpoczywać. Po poświęceniu, modlitwie a szczególnie po mszy św. odprawionej w intencji dusz w czyśćcu cierpiących, zasadniczo wszystko wraca do właściwego porządku. Często wierzą też, że za dusze zmarłych powinny modlić się osoby obce, zwłaszcza samotne, opuszczone, inwalidzi. Prosząc więc je o modlitwę, dają im w zamian coś do jedzenia lub jakąś małą ofiarę pieniężną. 
ks. Leszek Pach 
Boliwia 
Głoście Ewangelię 4(2003), s. 29 – 30