Strona główna
Artykuły
Biuletyn "Głoście Ewangelię"
Dom Formacji Misyjnej
Historia
Informacja
Kronika misyjna
Misjonarze diecezjalni
Misjonarze zakonni i świeccy
Misjonarze męczennicy
Księża tarnowscy na Wschodzie
Animacja i formacja misyjna
Szpital w Bagandou
Kleryckie Ognisko Misyjne
Kolędnicy misyjni
Wspomnienie o ks. Janie Czubie
Ofiarność i pomoc dla misji
Mungo Maboko



Kolędnicy Misyjni - 2006 r.

   

TI INGA LO CZYLI KOLĘDNICY MISYJNI 2006

W tym roku kolędnicy misyjni wesprą kilka projektów, które związane są z pracą naszych księży w Republice Konga, Republice Środkowoafrykańskiej, Kamerunie (misjonarka świecka p. Ewa Gawin), Brazylii, Peru i Białorusi oraz projekt papieski w ramach funduszu PDMD również dla Republiki Środkowoafrykańskiej.

Poniżej podane są prośby i opisy projektów, złożone przez misjonarzy do Diecezjalnego Dzieła Misyjnego w Tarnowie, które kieruje całym przedsięwzięciem. 

Projekt I  - przysłany przez księży z parafii św. Antoniego w Bimbo - Republika Środkowoafrykańska.

Ks. Bronisław Kowalik, ks. Marek Dziedzic i ks. Sławomir Głodzik zwracają się z prośbą o pomoc w wybudowaniu 10 niewielkich kaplic na terenie swojej parafii św. Antoniego w Bimbo. Prośbę tą motywują bardzo złymi warunkami do katechezy, w tych miejscowościach. Kaplice w tych wioskach, są wybudowane z błota i słomy, ale i tak przez ich dach widać piękne niebo. Wystarczy mały deszcz czy mocno świecące słońce, żeby katecheza się nie odbyła. Często też, w tych kaplicach, katechista w roli nauczyciela, przeprowadza alfabetyzację dzieci.

Chrześcijanie, odpowiadając w większości na apel naszych misjonarzy, przygotowują: kamienie, piasek i wypaloną cegłę. Także, w większości wiosek, chrześcijanie złożyli już sumę pieniędzy na budowę kaplicy (200 tys. CFA tj. około 1000 zł), wymaganą przez nas, która jest symboliczna, ale znacząca dla nich i ich edukacji. Chcą dać to, co mają, żeby ich dzieci miały miejsce na katechezę, a oni sami, na spotkania w grupach czy modlitwę niedzielną.

Mając na uwadze szczególnie dobro tych małych współbraci, misjonarze proszą o pomoc dla nich, jednocześnie dziękując za inne projekty, zrealizowane dzięki kolędnikom misyjnym, które już funkcjonują w tamtej parafii od kilku lat.

W sumie pragną prosić o 72 000 euro na 10 kaplic.

  • 4 kaplice: Sabongo II, Bobassa II, Bokassi II i Yakoli po 5000 euro
  • 3 kaplice: Maka I, Maka II, Gbokila po 10 000 euro.
  • 2 kaplice: Ebou i Sobo po 7000 euro.
  • 1 kaplica: Sakolongo 8000 euro.

Oto niewielka charakteryzacja tych Wspólnot.

Maka I. Miejscowość znajdująca się ok. 20 km od Bimbo. Liczba mieszkańców 900, liczba katolików ok. 400, liczba dzieci: 450. Wspólnota aktywna, składa się w większości z imigrantów z Dem. Rep. Konga (dawny Zair). Ich kaplica jest z bambusa i błota, co kilka lat odnawiana. Chcą wybudować kaplice o rozmiarach 16 x 8 m .

Maka II. Miejscowość znajdująca się ok. 18 km od Bimbo. Liczba mieszkańców 1200, liczba katolików ok. 500, liczba dzieci: 550. Wspólnota aktywna, składająca się, także w większości, z imigrantów Dem. Rep. Konga (dawny Zair) Ich kaplica jest z bambusa i błota, co kilka lat jest odnawiana. Planowana kaplica o rozmiarach 16 x 8 m .

Sabongo II. Miejscowość znajdująca się ok. 13 km od Bimbo. Liczba mieszkańców 300, liczba katolików ok. 100, liczba dzieci 120. Wspólnota średnio aktywna, istniejąca od 2000 roku, bardzo otwarta i hojna. Mają kaplicę z bambusa i słomy. Planowana kaplica o rozmiarach 6 x 12 m .

Bobassa II. Wioska nad rzeką, 30 km od Bimbo. Mieszkańców ok. 350, katolików 190. Wspólnota żywa i oddana Kościołowi. Ich kaplica jest z bambusa i błota, co kilka lat jest odnawiana. Planowana kaplica o rozmiarach 6 x 12 m .

Bokassi II. Wioska nad rzeką, 22 km od Bimbo. Mieszkańców ok. 520, katolicy 240. Wspólnota gorliwa i oddana Bogu. Ich kaplica jest z bambusa i błota. Planowana kaplica o rozmiarach 12 x 6 m .

Ebru. Są to trzy wioski: Ebou I, Ebou II, Kpe-Zaire, leżące nad rzeką, 16 km od Bimbo. Mieszkańców ok. 520, katolicy 240, dzieci 250. Wspólnota założona 1993 roku, aktywna. Ich kaplica jest ze słomy i cegły niewypalonej. Planowana kaplica o rozmiarach 14 x 7 m .

Sobo. Wioska nad rzeką, 12 km od Bimbo. Mieszkańców ok. 1050, katolicy 270. Kaplica z kamienia, przykryta blachą, zbudowana przez ojca Godarda, została zburzona przez wichurę w 1997 roku. Od tego czasu modlą się w biednym pajocie. Wspólnota nieaktywna i oziębła. Może zaangażowanie w budowę kaplicy ich ożywi. Planowana kaplica o rozmiarach 14 x 7 m .

Yakoli. Wioska nad rzeką, 14 km od Bimbo. Mieszkańców 400, katolików 180, dzieci 190. Kaplica ze słomy i bambusa. Wspólnota mało aktywna. Może zaangażowanie w budowę kaplicy ich ożywi. Planowana kaplica o rozmiarach 12 x 6 m .

Sakolongo. Wioska w lesie, ok. 40 km od Bimbo. Mieszkańców 460, katolików 210, dzieci 230. Kaplica malutka 4x4, wybudowana przez ojca Jose Stella, dobudowana z bambusa przez chrześcijan. Wspólnota aktywna rozwijająca się. Planowana kaplica o wymiarach 14 x 7 m .

Gbokila. Wioska w lesie, ok. 17 km od Bimbo. Mieszkańców 1150, katolików 300, dzieci 400. Kaplica z błota i słomy. Wspólnota stosunkowo młoda, ale zaangażowana, sami wybudowali kaplicę i zaprosili księży do współpracy. Planowana kaplica o wymiarach 16 x 8 m . 

Projekt II -  przesłany przez ks. Mariana Pazdana - Republika Konga

W nowopowstającej parafii w Louvakou, którą obejmie od 1 października 2007. pragnie zbudować, częściowo podobny do tego w Kinbangou (projekt z 2003 r.), dom dla dzieci Inzo ya kilengi, w którym dzieci z parafii Louvakou, z oddalonego o 30 km miasta Dolisie, będą mogły znaleźć trochę radości.

Dom ten składałby się z dwóch domów połączonych dachami. Między dachami byłby kuluar o szerokości 5 metrów , który służyłby na spotkania i rekreacje. Pierwszy dom-sypialnia składałaby się z 20 pokoików; każdy z niezależnymi wejściami z werandy i oknem, dwoma łóżkami, prysznicem, umywalką, stołem, dwoma krzesłami i dwoma szafkami na bieliznę. Dom ten miałby 32 metry długości i 12 metrów szerokości, w tym werandy z obu stron. Drugi dom byłby tej samej szerokości, 12 m z werandami i miałby 24 m długości. Posiadałby salę audio-wizualno-wykładową, salę zebrań, jadalnię i kuchnie z magazynem żywności.

Kuluar, sala audio-wziualno-wykładowa, sala zebrań, a nawet jadalnia mogły by być (po odpowiednim przygotowaniu) przeznaczone na różnego rodzaju zajęcia dla dzieci. Próby śpiewu i tańca, naukę religii, korepetycje grupowe, wraz z dostępem do książek szkoły podstawowej i gimnazjum.

Z domu tego będą korzystały dzieci nie tylko z wiosek parafii Louvakou, przychodzące na święta czy z innych okazji, ale również dzieci z miasta Dolisie np. ministranci, dziewczynki z tzw. Grupy Eliza, służby maryjnej, a także dzieci ulicy, którymi opiekują się siostry ze zgromadzenia Ducha Świętego z Dolisie. Doilisie ma około 50 000 mieszkańców i dwie bardzo prężne parafie. Z okazji wakacji i ferii można by organizować kolonie dla dzieci z Dolisie. Inne będą mogły przyjechać na parę dni ze swoimi rodzicami.

Z okazji dużych świąt, dom dzieci Inzo ya kilengi będzie służył wszystkim pielgrzymom i małym, i dużym, tym bardziej, że ta parafia będzie p.w. Miłosierdzia Bożego (kongijskie Łagiewniki).

Z podaniem o subsydium na ten dom, załączony jest zarówno plan jak i kosztorys prowizoryczny wraz ze zdjęciem, na którym widać zarysy kaplicy, w dużej trawie, gdzie ma stać nowa misja i dom Inzo ya kilengi. Całość projektu opiewa na sumę 48 000 euro 

Projekt III  - przysłany przez ks. Bogdana Piotrowskiego - Republika Konga

W tym samym kraju o pomoc, na formację katechetyczną dzieci i młodzieży podczas wakacyjnych turnusów, zwraca się ks. Bogdan Piotrowski z Brazzaville (chodzi o sumę 4 tys. USD).

Od dwóch lat parafia organizuje oazy dla Yambote (parafialne grupy dziecięce) z nauką katechizmu. Przez 10 dni, dzieci spędzają czas na modlitwie, nauce katechizmu i zabawie. Ponieważ zorganizowanie turnusu i utrzymanie dzieci przekracza możliwości finansowe parafii, ks. Bogdan zwraca się z prośbą o pomoc, w tym dziele, do kolędników misyjnych diecezji tarnowskiej. 

Projekt IV  - przysłany przez p. Ewę Gawin Kamerun.

Również do Afryki, o sumę ok. 4800 euro prosi nasza świecka misjonarka, pracująca od 1990 roku w Kamerunie, p. Ewa Gawin. Pragnie ona przyjść z pomocą dzieciom bez tożsamości czyli takim, które nie wiedzą kiedy się urodziły bo nie mają aktu urodzenia, którego brak zamyka im drogę do wszelkiej edukacji.

Rodzice, szczególnie we wioskach, gdzie nie ma sekretarza, którego zadaniem jest rejestrowanie urodzeń, zgonów, związków małżeńskich (oczywiście za odpowiednią sumę i odpowiedni podarunek, w zależności od znajomości) nie zawracają sobie głowy takimi rzeczami, jak akt urodzenia dla nowo narodzonego dziecka. Większość dzieci, do 5-6 roku życia, nie ma aktu urodzenia. Problem pojawia się, gdy dziecko ma iść do szkoły. Cieszą się wtedy kieszenie sekretarzy. Nie ma wówczas problemu załatwienia nieodzownego papieru, wystarczy mieć pieniądze. Zainteresowani rodzice jeżdżą od biura do biura, od wioski do wioski, byle taniej załatwić ten papier. Nieważne jest miejsce urodzenia, nawet data, ważny jest papier, prawdziwy czy podrobiony.

Chcemy pomóc tym słabym, wykorzystywanym na każdym miejscu. Może dlatego, że w więzieniu zmarł chłopak, który nie mógł być sądzony (choć był niewinny), bo nie miał aktu urodzenia. Pani Ewa chce, tym nowo narodzonym bez imienia, pomóc w tym, by mieli swoje nazwisko. Kilka lat temu, z komisją Justisse et Paix, zaczęto robić listy dzieci i młodzieży, którzy nie mają aktu urodzenia. Tylko w pewnej wiosce było ich 133, w innej ponad 100, a teraz jeszcze na niezamkniętej liście mamy już 573. I co dalej Ile dzieci się jeszcze urodzi, a ile w tym czasie umrze Brak podstawowego dokumentu, jakim jest akt urodzenia, uniemożliwia normalną pracę i życie. Analfabetyzm spowodowany jest w dużej części właśnie tym brakiem. Nie dziwi więc bardzo niski poziom szkolnictwa (nauczanie kończy się często na 2 lub 3 klasie szkoły podstawowej), gdyż w klasie 4 konieczny jest już ten papier do pierwszego egzaminu). 

Projekt V - przysłany przez ks. Kazimierza Skórskiego z parafii w Bagre - Brazylia.

Parafia Bagre, należąca do prałatury Marajo, charakteryzuje się bardzo niskim współczynnikiem rozwoju (IDH - Indice de Desenvolvimento Humano). Pośród 143 powiatów w stanie Para, Bagre zajmuje 141 miejsce ze wskaźnikiem 0,571.

Bieda, to słowo, które definiuje dobrze rzeczywistość, która ukazuje brak zainteresowania, ze strony władz, polityką społeczną, która gwarantowałaby lepsze warunki życia. Na przykład, jeśli chodzi o zdrowie, to śmiertelność noworodków wynosi na 1000 około 62, a liczba urodzeń: 7,3 dzieci na statystyczną kobietę (średnia brazylijska to ponad 2) Wskaźniki, w zakresie wychowania, też nie są lepsze. Statystyki pokazują, że frekwencja szkolna wynosi 55,54%, a 93,5% dzieci w wieku 1014 lat posiada mniej niż 4 lata nauki.

Wobec takich problemów, Kościół katolicki nie może zachować się obojętnie.

Parafia Bagre została erygowana w marcu 1996 roku, a wiec skończyła w tym roku 10 lat istnienia. W tym czasie, nie zawsze posiadała proboszcza. Od 2003 roku jestem odpowiedzialny za tę parafię. Pierwsze lata pracy skoncentrowały się na organizowaniu duszpasterstwa, ruchów i przede wszystkim sieci wspólnot poza głównym kościołem parafialnym. Jak dotychczas, parafii nie udało się włączyć w pracę społeczno-edukacyjną. Jednym z powodów jest kompletny brak bazy materialnej. Obecność od roku 2002 sióstr Córek Łaski Bożej i przyrzeczona pomoc, od strony władz Municipio, pozwala na śmielsze inwestycje w tym kierunku.

Projekt ma na celu włączyć aktywnie parafię w pracę społeczno-edukacyjną. Przedszkole wypełni, choć po części braki, które istnieją w naszej parafii, gdzie nawet połowa dzieci nie uczęszcza do przedszkola. Chodzi o uprzywilejowanie dzieci z rodzin najbiedniejszych i wielodzietnych, obejmując je katechizacją

Chodzi też o stworzenie bazy i miejsca dla Duszpasterstwa Matki z Dzieckiem. Brazylijska specyfika Duszpasterstwa Dzieci (Pastorał da Criança) zakłada opiekę nad dzieckiem i matką o charakterze medycznym, duszpasterskim, edukacyjnym od chwili poczęcia aż do 10 lat życia. W parafii istnieje Duszpasterstwo Dzieci od 5 lat.

Chcemy wyjść naprzeciw potrzebom dzieci i rodziców, ze wspólnot daleko oddalonych od parafii, udostępniając, w nagłych przypadkach, miejsce do zakwaterowania, odpoczynku, tworząc również tzw. bibliotekę zabawek.

Projekt architektoniczny został przygotowany nieodpłatnie przez biuro P&G ENGENHARIA i zakłada konstrukcje betonowo-drewnianą. Trudność sprawiają warunki terenowe: teren jest okresowo zalewany wodą z tego powodu, nie można podać rzeczywistego kosztorys budowy.

Występując o pomoc, w finansowaniu tego dzieła ks. Kazimierz prosi o 20.000 USD z możliwością (o ile będzie potrzebne) późniejszego dofinansowania. Bierze na siebie obowiązek odpowiedzialnego za to dzieło, jak również za późniejsze rozliczenie otrzymanych środków.

Projekt VI  - przysłany przez ks. Pawła Paździocha - Peru

W 2003 roku ks. Henryk Chlipała rozpoczął realizację projektu przedszkola (Wawahuasi) dla dzieci w slumsach, we wspólnocie o barwnej nazwie La Florida. Przedszkole przewidziane jest na 65 miejsc, z kuchnią, która będzie mogła wydawać odpowiednie posiłki. Projekt ten przeznaczony dla tych dzieci, które są zostawiane bez opieki i należytego wyżywienia, gdy rodzice wychodzą z domów, aby szukać pracy. Sytuacja najmłodszych dzieci jest najgorsza, gdyż nie mogą iść jeszcze do szkoły publicznej. Dlatego też, albo są zamykane same w chatach, albo towarzyszą rodzicom. W pierwszym przypadku, bardzo często dochodzi do nieszczęśliwych wypadków, gdzie zaprószony przez dzieci ogień doprowadza do tragicznych w skutkach konsekwencji. Dzieci, które zabierane są przez rodziców, są po prostu zostawiane na ulicy, gdyż najczęściej matka poświęca się pracy, od czasu do czasu doglądając dzieci.

Dlatego, nowemu odpowiedzialnemu za parafię, ks. Pawłowi Paździochowi zależy na szybkim ukończeniu dzieła. W projekcie przewidziany jest również punkt medyczny i biblioteka, a także część, która będzie służyła wspólnocie jako kaplica.

Teren budowy obejmuje 640 m2 kwadratowych, przy czym na kaplicę przeznaczone jest 224 m2 , na część przedszkolną 146 m2 . Kuchnia, jadalnia, łazienki i inne pomieszczenia pierwszego piętra zajmą 270 m2 . Na drugim piętrze odpowiednie sale, przeznaczone na bibliotekę, czytelnie, gabinety, magazyn, łazienki, sala do nauki własnej etc., to 220 m2 . Po rozpoczęciu pracy, niespodziewanie koszty wzrosły, zwłaszcza przy położeniu fundamentów, ze względu na piaszczysty teren wypełniony tzw. relleno sanitario, czyli różnego rodzaju odpadami jak gruzami, śmieciami itp. Dlatego zdołano ukończyć 60% części przeznaczonej na kaplice, 70% części przedszkolnej i 75% pozostałych pomieszczeń. Na tym etapie zostały całkowicie wyczerpane otrzymane od Kolędników misyjnych 2003, pieniądze w kwocie 35.000 USD

Na wykończenie czeka drugie piętro 220 m2 , dach ponad 200m2. Trzeba też zakończyć prace na pierwszym poziomie. W czasie, kiedy wstrzymano prace z wielkim wysiłkiem wspólnoty i innych ludzi dobrej woli, udało się wypracować skromną sumę 1000 USD. Według inżyniera, który darmowo wspiera naszą pracę, do ukończenia budowy brakuje 28.000 USD. Dlatego, aby ukończyć materialną infrastrukturę projektu, brakująca suma wynosi 27.000 USD i o tyle prosimy. 

Projekt VII  - przysłany przez ks. Andrzeja Dolańskiego - Białoruś

Ks. Andrzej Dolański, pracujący na Białorusi, zwrócił się o pomoc w wys. 2000 USD na zorganizowanie wakacyjnych turnusów ewangelizacyjnych i spotkań, w ciągu roku, dla 40 dzieci[a1].

TI INGA LO - ABY GO POZNAĆ

IX spotkanie kolędników misyjnych diecezji tarnowskiej Tarnów.

Dzień 13 stycznia 2007 r., podobnie jak cała zima tego roku, ciepły choć trochę wietrzny, był świadkiem niecodziennego zdarzenia, jakim było organizowane od 9 lat spotkanie misyjnych kolędników diecezji tarnowskiej. Tym razem najmłodsi misjonarze naszej diecezji, w przebraniu królów, pasterzy, Latynosów, murzynków i aniołów, wypełniali już od 8 30 największy kościół diecezji - bł. Karoliny Kózkówny w Tarnowie.

Patrząc na uśmiechnięte, pełne misyjnego i apostolskiego zapału twarze dzieci, chciało się powtórzyć za Janem Pawłem II, który w 1987 roku, stojąc na fundamentach tej świątyni wołał do setek tysięcy zebranych wiernych diecezji tarnowskiej i nie tylko: "muszę się Wam napatrzeć". Tak, trzeba się było napatrzeć i ucieszyć tymi rozentuzjazmowanymi tysiącami dziecięcych, radosnych serc, gotowych do podjęcia zadania, które w homilii i przed błogosławieństwem dwukrotnie powtórzył Pasterz diecezji - aby ten misyjny zapał przedłużyć w grupach Papieskiego Dzieła Misyjnego Dzieci w parafiach. Ciągle zbyt mało parafii (tylko 58) angażuje się w działalność tego, tak wiele czyniącego dobra Dzieła. Miejmy nadzieję, że dwukrotnie przekazane przez Biskupa zadanie będzie zrealizowane i że wychowawcy, katecheci, kapłani siostry zakonne pomogą kolędnikom misyjnym z niego się wywiązać.

W oczekiwaniu na rozpoczęcie mszy św. dzieci animowane do śpiewu przypominały sobie również o ich zadaniu misyjnej współpracy nie tylko w okresie misyjnego kolędowania, lecz podczas całego roku.

Uczestnicy Eucharystii, która rozpoczęła się o godz. 10 00 pod przewodnictwem ks. bpa Wiktora Skworca, to rzesza 2985 dzieci (tyle zostało zgłoszonych w recepcji), przybyłych z 99 parafii i prawie 250 opiekunów, którymi były siostry zakonne (ok. 40), kapłani (ok.50) oraz świeccy. Gościnnie przybyli również kolędnicy z dwóch parafii diecezji przemyskiej i jednej kieleckiej. Wspólnie z Księdzem Biskupem modlili się za dzieci z krajów, którym w tym roku pomagali kolędnicy oraz za tych wszystkich diecezjan, którzy otworzyli drzwi i serca dla dzieci, wspierając ich również ofiarą materialną.

Jak zawsze, wymowna była procesja z darami, w której zostały przyniesione zeszyty z wypisanymi parafiami, w których istnieją grupy PDMD, jako znak wypełnionego zadania otrzymanego rok wcześniej od Biskupa. Ponadto przyniesiono zabawki, wykonane przez afrykańskie dzieci, jako symbol ich trudnego dzieciństwa oraz skarbonki misyjnych kolędników - konkretny dar ołtarza. Szczególnie wymowne były palmy, symbole męczeństwa, przyniesione przez dzieci-rodaków misjonarzy męczenników, s. Czesławy Lorek z Trzetrzewiny i ks. Jana Czuby ze Słotowej, składane w kościele p.w. bł. Karoliny Kózkówny męczennicy. Wraz z nimi złożone były cierpienia 250 mln dzieci zmuszanych do pracy ponad ich siły, 300 tys. dzieci żołnierzy zmuszanych do zabijania, cierpienia miliona dzieci sprzedawanych do niewolniczej pracy.

W homilii biskup Wiktor Skworc, nawiązując do hasła roku duszpasterskiego, powiedział: "Nasze misyjne powołanie nie może wyrażać się jedynie w jednostkowych akcjach, ale musi mieć wymiar obejmujący całe życie. Wyznawać wiarę w Jezusa i praktykować ją przez miłość - oto nasze podstawowe zadania, które mamy wypełniać każdego dnia. Módlmy się dziś gorąco, byśmy nigdy nie wahali się dawać świadectwa Bogu, który w braciach i siostrach najmniejszych nadal szuka schronienia. Bądźmy stale Kolędnikami Misyjnymi, by nasi bliźni, gdziekolwiek żyją, mieli możliwość poznania Jezusa i przyjęcia Go, aby mieli możliwość rozwijania swego człowieczeństwa, talentów i zdolności, aby mogli również wzrastać w świętości. Zadanie zawarte w słowach: Ti inga Lo pozostaje otwarte i nieustannie domaga się naszej odpowiedzi". Czy taką znajdzie, zależy w dużej mierze od tych, którym powierzono troskę o chrześcijańskie wychowanie i formację najmłodszych.

Po zakończonej Eucharystii nastąpiła przerwa na tradycyjną herbatę z drożdżówką oraz konkurs na najładniejsze stroje kolędnicze, w którym wzięło udział 33 parafie. Laureatami została grupa kolędników z parafii Szynwałd. Trzeba dodać, że na 5 kolędników w tym zespole, 4 to rodzeństwo. Drugie miejsce przypadło parafii Dąbrowa Tarnowska, a trzecie grupie Tarnowiec.

Film o zrealizowanych projektach kolędniczych, przeniósł uczestników do Afryki, a podróż ta została przedłużona podczas spotkania z misjonarzami s. Judytą misjonarką z Etiopii i ks. Piotrem z Rep. Środkowoafrykańskiej.

Nagrody dla zwycięzców konkursu wręczył ks. Jan Piotrowski krajowy dyr. PDM, a słowo pozdrowienia skierowała do dzieci p. Anna Sobiech, pełniąca obecnie funkcję sekretarza krajowego PDMD.

Z umocnioną wiarą i radością wracali kolędnicy misyjni do swoich parafii, miejmy nadzieję, że podobnie jak mędrcy ze wschodu oni też inną drogą wrócili do domów. Inną tzn. przemienioną i otwartą na dzieci z krajów misyjnych nie jednorazowo, lecz nieustannie, przez cały rok, uczestnicząc w PDMD.

s. Kinga Kozdrój

Konkurs na stroje - Kolędnicy misyjni 2006

I Miejsce - parafia Najświętszej Maryi Panny Szkaplerznej w Szynwałdzie
II Miejsce - parafia Najświętszej Maryi Panny Szkaplerznej w Dąbrowie Tarnowskiej
III Miejsce - parafia św. Józefa w Tarnowcu

 

Konkursy fotograficzny - Kolędnicy misyjni 2006

I Miejsce - parafia Kamienica Górna

II Miejsce - parafia św. Elżbiety w Starym Sączu
III Miejsce - parafia Trzciana k. Bochnii

Wydział Misyjny Diecezji Tarnowskiej, ul. Legionów 30, 33-100 Tarnów, tel. 014/63-17-370; fax 014/63-17-379;