Strona główna
Artykuły
Biuletyn "Głoście Ewangelię"
Dom Formacji Misyjnej
Historia
Informacja
Kronika misyjna
Misjonarze diecezjalni
Misjonarze zakonni i świeccy
Misjonarze męczennicy
Księża tarnowscy na Wschodzie
Animacja i formacja misyjna
Szpital w Bagandou
Kleryckie Ognisko Misyjne
Kolędnicy misyjni
Wspomnienie o ks. Janie Czubie
Ofiarność i pomoc dla misji
Mungo Maboko



Kolędnicy Misyjni - 2005 r.

   

NASZE DZIECI BEZ WODY DO PICIA Z REPUBLIKI ŚRODKOWOAFRYKAŃSKIEJ 

W roku 2005 kolędnicy misyjni wsparli kilka projektów, które związane są z pracą naszych księży w Republice Środkowoafrykańskiej oraz projekt papieski w ramach funduszu PDMD dla Indonezji.

Statystyki podają, że w Afryce codziennie z powodu picia wody niezdatnej do spożycia umiera 9300 osób, w tym 6000 dzieci.

Jeśli weźmiemy pod uwagę, że w Republice Środkowoafrykańskiej aż 62% ludności nie ma dostępu do wody, a 73% do urządzeń sanitarnych zaopatrujących w wodę, to w sposób bardzo oczywisty staje przed nami problem życia ludzi poniżej podstawowego jego poziomu. Nic nie dokucza ludziom bardziej niż brak wody. Misjonarze pracujący w Afryce spotykają się z tym na co dzień. Brak wody pitnej powoduje przede wszystkim wysoki stopień zachorowań wśród dzieci i nie tylko. Ludzie bowiem piją i podają do picia wodę skażoną, przyniesioną gdzieś ze zbiornika, z którego czerpie się ją bez zachowania zasad higieny, do którego mają dostęp wszyscy, na różne sposoby, również zwierzęta. Po wodę wysyłane są przede wszystkim dzieci. Odległość nieraz trzeba liczyć w kilometrach.

Brak wody w wiosce powoduje, że przyniesienie jej związane jest przede wszystkim z przygotowaniem posiłku. Oszczędza się ją, zaniedbując przy tym higienę osobistą.

Projekty w Republice Środkowoafrykańskiej polegać będą na kopaniu studni głębinowych, co wymaga wielkich nakładów finansowych (cena jednej studni waha się w zależności od głębokości i rodzaju ziemi, a także badań geofizycznych, między 10 a 19 tysięcy euro) i zaplecza technicznego. Nieraz tej wody trzeba szukać ponad 100 metrów pod ziemią.

W misji św. Antoniego w Bimbo, gdzie pracują: ks. Bronisław Kowalik, ks. Marek Dziedzic i ks. Sławomir Głodzik, dostęp do zdrowej wody jest ograniczony. W samym Bimbo tylko przy głównej drodze są punkty sprzedaży wody z wodociągu miejskiego, wody względnie czystej i nadającej się do spożycia. Ponieważ większość tamtejszych parafian mieszka daleko od drogi, są oni zmuszeni czerpać wodę z rzek Oubangui i Mpoko lub z płytkich studni, w których woda jest brudna i pełna wirusów, bakterii i glonów szkodliwych dla zdrowia. Dlatego i stnieje potrzeba studni w samym Bimbo, gdyż coraz częściej w porze suchej brakuje mieszkańcom wody. W ymownym znakiem, jak bardzo tu brakuje wody i jakim ona jest skarbem, jest fakt, że ci co przychodzą na plebanię, bardzo często proszą o wodę. Wszyscy też są bardzo wdzięczni nawet za odrobinę wody, a osoby starsze, którym wiele razy brakowało nawet "łyżki" wody, przed jej spożyciem, jak przed czynnością świętą i ważną, czynią znak krzyża

Zdecydowanie gorzej jest w wioskach, gdzie na 41 tylko 16 (39%) ma studnie głębinowe. Ponadto w niektórych wioskach (Botambi, Sebokele) studnie od lat nie są czyszczone, wymagają pogłębienia, pompy są zepsute, a przez to praktycznie wioski te są pozbawione wody.

Projekty studni głębinowych obejmowałyby wioski Maka I, Maka II, Sabongo, Salanga i Botambi (jest studnia, ale za płytka i nie ma w niej wody). W Botambi populacja cierpi bardzo z powodu braku wody. Najbliższe miejsce, gdzie można nabrać wody, często wątpliwej jakości i zwykle nie nadającej się do picia, oddalone jest ok. 1,5 km od wioski.

Maka I to wioska leżąca w buszu, 10 km od Bimbo, ale samochodem trzeba pokonać 20 km, żeby tam dojechać. Populacja liczy ok. 400 osób, z tego połowa to dzieci. W wiosce są studnie, ale niegłębokie i w sezonie suchym nie ma w nich wody. Nie ma też oczywiście kanalizacji, dlatego woda zakażona różnymi bakteriami nie jest zdatna do picia. Ludzie chodzą się myć i prać swoją bieliznę do stawu, który jest siedliskiem bakterii różnych chorób. Bardzo dużo dzieci choruje z tego powodu na bilariozę, dużo dorosłych zmarło już na wirusowe zapalenie mózgu.

Maka II jest to wioska sąsiadująca z Maka I i leży w odległości 2 km od niej. Sytuacja jest podobna, jak w Maka I. Populacja liczy ok. 350 osób, z tego połowa to dzieci.

Sabongo to wioska sąsiadująca z Maka II, oddalona od niej 5 km, o dużej ilości ludzi, ok. 800, ale bez żadnej studni na stałe. W sezonie suchym studnie są wyschnięte, a ludzie czerpią wodę z bajorka, które jest odpływem jednego ze stawów. Ujęcie wody jest w odległości l km od wioski. Ludzie chodzą się myć i prać bieliznę do jeziorka, które jest siedliskiem chorób różnorakiego pokroju. Często dziennie umiera tam nawet dwie osoby na zapalenie opon mózgowych, czy inną chorobę spowodowaną brakiem zdatnej wody.

Botambi i Salanga leżą w lesie ok. 20 km od centrum Bimbo, w odległości 5 km od siebie. Sytuacja w obydwu wioskach jest podobna jak w powyższych, z tą różnicą, że w Botambi jest studnia, ale za płytka i nie ma w niej wody.

Docelowym przedsięwzięciem byłoby zaopatrzenie w studnie głębinowe wiosek leżących wzdłuż rzeki Oubangi. Jest ich wszystkich 18, a tylko dwie mają studnie.

Kolejny projekt dotyczy diecezji Bouar, a konkretnie wioski Bata, zamieszkałej przez ok. 400 osób, odległej o 31 km od Bouar - stolicy diecezji i o 25 km od Wantiguera - parafii, w której proboszczem jest ks. Stanisław Kuczaj. Droga do wioski jest raczej poniszczona, jeden most zawalony, inne czeka ten sam los. Ludzie są opuszczeni. W dodatku od czasu do czasu rebelianci nękają tamtejszą ludność, zabierając co się da i przeszkadzając w pracy w polu. Dotychczas ludzie czerpią wodę z rzeki. Trudno więc, by nadawała się do picia, stąd też wiele ludzi dorosłych i dzieci choruje. Najbliższy ośrodek zdrowia, gdzie można zrobić różne badania, znajduje się w Wantiguera, a więc 25 km, często do przebycia pieszo. W tym projekcie ks. Stanisława wesprze ks. Mirosław Gucwa pracujący w samej stolicy diecezji. Księża przewidują również naprawę pomp, które z powodu uszkodzeń nie funkcjonują.

W tej samej diecezji księża Marek Mastalski i Jerzy Bubułka ze względu na obiektywne trudności nie mogą podjąć się budowy studni. Chcą natomiast poddać o czyszczeniu, pogłębieniu i omurowaniu źródeł, z których ludzie czerpią wodę, a której z powodu obecnego stanu tych źródeł nie ma w obfitości i która nie posiada walorów wody pitnej.

Kolejne studnie oczekiwane są w wioskach pigmejskich należących do misji w Bagandou w diecezji Mbayki, gdzie pracują księża: Mieczysław Pająk i Jacek Kwiek oraz gdzie funkcjonuje szpital, który jest dziełem misyjnych kolędników w 2000 r. Studnia będzie również budowana dla szpitala, który dotąd korzystał z wody ze studni należącej do misji, jednak ze względu na coraz intensywniejsze funkcjonowanie szpitala istnieje potrzeba niezależnej studni.

Studnię będzie również budował ks. Marek Muszyński pracujący w tej diecezji, będący od niedawna proboszczem na nowej misji w Boganangon w diecezji Mbayki.

 

NZARA TI NGU - PRAGNIENIE WODY

VIII spotkanie kolędników misyjnych diecezji tarnowskiej, Dąbrowa Tarnowska.

 

Piękny, słoneczny aczkolwiek mroźny, bo przecież zimowy poranek 7 stycznia 2006 r., rozgrzewany był gorącymi sercami najmłodszych diecezjan, którzy, tak jak niestrudzenie chodzili jako kolędnicy misyjni, głosząc Ewangelię nadziei w okresie Bożego Narodzenia 2005 r., tak teraz z niemniejszym entuzjazmem podjęli trud przybycia do parafii p.w. M.B. Szkaplerznej w Dąbrowie Tarnowskiej na tradycyjne już spotkanie kolędników misyjnych.

Na godzinę przed rozpoczęciem spotkania grupy dzieci przebranych za św. Rodzinę, aniołów, murzynków i królów, wraz ze swoimi opiekunami wypełniały dąbrowską świątynię.

Nzara ti ngu czyli pragnienie wody, będące hasłem tegorocznego kolędowania, widoczne było nie tylko na dekoracji w prezbiterium kościoła, ale bardzo często na pięknych skarbonkach czy gwiazdach, z którymi dzieci przybywały. Czas przed Eucharystią wypełniony był wspólnym śpiewem i animacją misyjną ukierunkowaną na piękno zaangażowania w ramach Papieskiego Dzieła Misyjnego Dzieci (PDMD), a opiekunowie wpisywali przybyłe grupy do pamiątkowej księgi oraz odbierali pamiątki, które były przygotowane dla wszystkich zgłoszonych wcześniej uczestników spotkania.

Tuż przed godziną 10.00 kościół wypełniony był po brzegi małymi kolędnikami. Byli wszędzie, gdzie tylko możliwe: na chórze, w prezbiterium, nawet na ambonie. Liczba uczestników spotkania przekroczyła 3 tysiące osób, w tym ponad 2800 kolędników z 86 parafii diecezji, oraz około 300 opiekunów: ponad 30 księży, 40 sióstr i prawie 230 wychowawców świeckich.

O godzinie 10.00 rozpoczęła się Eucharystia, której, jak całemu spotkaniu, przewodził, ks. bp ordynariusz Wiktor Skworc. Kolędnicy misyjni czynnie uczestniczyli w Eucharystii, przez czytanie słowa Bożego, śpiew psalmu, modlitwę powszechną, w której nie zabrakło próśb, nie tylko za dzieci Republiki Środkowoafrykańskiej i Indonezji, którym w tym roku pomagali, ale również za wszystkie polskie dzieci zwłaszcza z diecezji tarnowskiej, aby swoje misyjne zaangażowanie przedłużali w czynnym uczestnictwie w PDMD. Ten sam motyw został podjęty w homilii przez Pasterza diecezji, który zachęcając dzieci do całorocznej współpracy w misyjnym dziele Kościoła wyznaczył im "zadanie domowe", aby we wszystkich parafiach powstały czynne grupy Papieskiego Dzieła Misyjnego Dzieci. Czy to zadanie domowe będzie odrobione zależy w dużej mierze od duszpasterzy, katechetów i wychowawców, którzy słowa Pasterza zapewne wzięli sobie do serca i nie zaprzepaszczą tej wielkiej szansy Kościoła, jaką jest możliwość duszpasterskiego wykorzystania przedsięwzięcia kolędników misyjnych. Miejmy nadzieję, że za rok wyniki tego zadania będą zadawalające.

Również procesja z darami, choć tylko symbolicznymi, wyrażała gotowość dziecięcych serc do wzięcia pod opiekę, jak pod parasol, jaki robią dzieci w Indonezji, a który był przyniesiony z wypisanymi nań 47 parafiami czynnie uczestniczącymi w działalności Dzieła. Kolejnym darem, jaki przynieśli kolędnicy to woda, o którą tak bardzo dzieci troszczyły się dla swoich rówieśników, był też samochodzik symbol 75 samochodów, jakie diecezja tarnowska zakupiła dla misjonarzy w ciągu ostatnich kilkunastu lat. W końcu skarbonka w kształcie studni, przedstawiała już konkretny dar materialny, jaki kolędnicy złożyli dla tych, którzy nie mają dostępu do wody pitnej i cierpią, a nawet umierają z tego powodu.

Po zakończeniu Eucharystii dzieci udały się do pobliskich szkół, gdzie podjęte zostały gorącą herbatą i drożdżówką, która w liczbie ponad 3000 została hojnie ofiarowana przez dąbrowskich i okolicznych piekarzy. Grupy kolędników misyjnych, które zgłosiły chęć udziału w diecezjalnym konkursie na najpiękniejsze stroje kolędnicze prezentowały się przed kilkunastoosobowym jury. Konkurencja była bardzo duża. I miejsce zajęła parafia Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Borzęcinie, II - św. Józefa w Tarnowcu i III - św. Elżbiety w Starym Sączu.

Druga część spotkania rozpoczęła się od filmu. Dzieci mogły zobaczyć owoce swojego kolędowania z poprzednich lat oraz sytuację swoich rówieśników żyjących w Afryce. Następnie gość spotkania ks. Stanisław Wojdak - były misjonarz w Rep. Środkowoafrykańskiej - pozdrowił wszystkie dzieci gratulując im tak wielkiej wrażliwości. Grupa kolędników misyjnych z Dąbrowy Tarnowskiej już zwyczajem, jako gospodarze spotkania zakolędowała Księdzu Biskupowi, który tak jak wszyscy odwiedzani przez kolędników misyjnych, zasilił ich skarbonkę.

Wiele emocji przyniosło rozwiązanie konkursu i wręczenie nagród przez Księdza Biskupa. Jednak wśród kolędników misyjnych nie ma wygranych ani przegranych. Wszyscy, którzy włączają się w misyjną działalność Kościoła "wygrali" wielką łaskę, dzięki której ich wiara i przyjaźń z Jezusem się pogłębia.

Posłani przez Pasterza diecezji z błogosławieństwem i zadaniem zaangażowania się w grupach w działalność PDMD w parafiach, kolędnicy misyjni opuścili dąbrowska parafię. Czy jednak zadanie domowe, jakie otrzymali od swojego Biskupa będzie odrobione i czy przyniesie oczekiwane owoce zależy od wszystkich, którzy pomagają dzieciom zdążać do Boga drogą w duchu Kościoła, który nie może nie głosić Ewangelii. Oby ogień miłości rozpalony w młodych dziecięcych sercach został podtrzymany i nie zagasł, oby kapłani, katecheci, siostry zakonne wychowawcy i rodzice zdobyli się na towarzyszenie dzieciom w ich wędrówce do Boga w służbie Kościołowi misyjnemu i drugiemu człowiekowi.

s. Kinga Kozdrój

Konkurs na stroje 

I Miejsce - parafia Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Borzęcinie
II Miejsce - parafia św. Józefa w Tarnowcu
III Miejsce - parafia św. Elżbiety w Starym Sączu

Grupa kolędników z parafii Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Borzęcinie

Konkursy fotograficzny

I Miejsce - parafia Pawęzów
II Miejsce - parafia Wojakowa
III Miejsce - parafia Szynwałd

Przygotowania do kolędowania
Rozesłanie kolędników
Kolędnicy w drodze
Kolędnicy w domu
Podczas liturgii mszy św.
na zakończenie kolędowania

 

 

Wydział Misyjny Diecezji Tarnowskiej, ul. Legionów 30, 33-100 Tarnów, tel. 014/63-17-370; fax 014/63-17-379;