Strona główna
Artykuły
Biuletyn "Głoście Ewangelię"
Dom Formacji Misyjnej
Historia
Informacja
Kronika misyjna
Misjonarze diecezjalni
Misjonarze zakonni i świeccy
Misjonarze męczennicy
Księża tarnowscy na Wschodzie
Animacja i formacja misyjna
Szpital w Bagandou
Kleryckie Ognisko Misyjne
Kolędnicy misyjni
Wspomnienie o ks. Janie Czubie
Ofiarność i pomoc dla misji
Mungo Maboko



Kolędnicy Misyjni - 2003 r.

   

NASZE DZIECI Z EKWADORU, PERU, REPUBLIKI ŚRODKOWOAFRYKAŃSKIEJ I BURKINA FASO, CZYLI KOLĘDNICY MISYJNI '2003

Pierwszy projekt w Ekwadorze podjęty przez Diecezjalne Dzieło Misyjne w Tarnowie w ramach przedsięwzięcia kolędników misyjnych dotyczy realizacji projektu ewangelizacyjno-socjalnego dla dzieci w diecezji Babahoyo w Buena Fe, gdzie pracują nasi księża: Andrzej Mitera, Leszek Leszkiewicz i od listopada 2003 Piotr Kluk. Palącym problemem w tej diecezji jest sytuacja dzieci, które nie chodzą do szkoły z różnych względów, zwłaszcza finansowych. Aby rozpocząć naukę w szkole, trzeba zakupić odpowiedni mundurek, książki i przybory szkolne (koszt tych rzeczy to około 60 $). Dla rodziców często jest to wydatek przekraczający ich finansowe możliwości. Stąd też wiele dzieci pozostaje na ulicy, bez żadnego wykształcenia i bez możliwości ułożenia sobie lepszego życia. Dodać trzeba także, że wiele dzieci pozostaje na ulicy, gdyż ich rodzice wyemigrowali, najczęściej do Europy, w poszukiwaniu lepszego życia (w ostatnich dziesięciu latach na 12 milionów mieszkańców kraju wyemigrowało około 2 miliony osób). Trzeba jeszcze wspomnieć o dzieciach niepełnosprawnych, którymi poza rodziną (jeśli ją mają) nie zajmuje się nikt. Mając to na uwadze, nie dziwi fakt, że prawie wszystkie z tych dzieci nie są objęte żadną formą katechizacji. Dzieci te niejednokrotnie stają się "łatwym łupem" dla różnego rodzaju sekt.

Aby zaopiekować się dziećmi, potrzebne będzie przystosowanie dla nich budynków parafialnych (około 50 - 60 dzieci) i ich wyposażenie w niezbędne rzeczy. Dzieci te obok katechizacji i nauki otrzymywałyby przynajmniej jeden posiłek dziennie. Stąd trzeba wybudować i wyposażyć kuchnię. Potrzebne będzie zakupienie materiałów do katechizacji i do nauki (katechizmy, książki, zeszyty, przybory). Przydałaby się także mała biblioteka, by pomóc w formacji religijnej i intelektualnej. Byłoby dobrze zorganizować również jakiś mały punkt medyczny dla tych dzieci, gdyż ich sytuacja materialna nie pozwala na pójście do lekarza, jeśli zachorują. Przewidywany koszt potrzebny na realizację tego projektu wynosi ok. 50 tys. USD.

Drugi projekt odnosi się do misji Bimbo, gdzie pracują nasi księża: Bronisław Kowalik, Stanisław Wojdak i Marek Dziedzic. Przedsięwzięcie związane jest z budową dwóch małych szkół we wioskach Mondouli i Modale. Każda jednak z tych szkół umożliwiłaby uczestnictwo w alfabetyzacji dzieciom innych dwóch wiosek. Pierwsza szkoła służyłaby również dla dzieci z wiosek Mokero i Monza, a druga dla dzieci z Sekia Mote i Bomboko. Wszystkie te wioski leżą nad rzeką Oubangui. Projekt objąłby ok. 500 dzieci. Każda szkoła składałaby się z dwóch sal i dwóch małych pomieszczeń dla personelu i administracji. Byłyby to szkoły katolickie, które zapewniałyby odpowiedni personel i chrześcijańskie wychowanie. Służyłyby również jako domy formacyjne dla katechistów czy różnych grup związanych z parafią Bimbo, a istniejących i działających na tamtym terenie.

Miejscowa wspólnota zapewnia swój wkład w to dzieło. Są nim materiały budowlane w postaci kamieni, żwiru i piasku oraz wypalenie cegły. Nasi misjonarze zwracają się z prośbą o pomoc w wysokości ok. 40 tys. USD.

Trzeci projekt związany jest z parafią Santa Maria de Huachipa w Peru, gdzie pracują księża: Henryk Chlipała i Paweł Paździoch. Teren parafii obejmuje jedno z większych skupisk slumsów we wschodniej części Limy i przynależy do diecezji Chosica. Wielkim problemem osiedli w slumsach są również zorganizowane przestępcze grupy młodzieży i dzieci, czyli gangi (hiszp.: pandillas). Młodzież i dzieci, w większości pozostawione przez swoich rodziców bez opieki, często całe dnie spędzają na ulicach i ulica jest ich wychowawcą i nauczycielem. Problem gangów młodzieżowych (pandillas) i dziecięcych (piranitas - piranie) jest jednym z podstawowych problemów, którym władze lokalne często się nie przejmują i nie poświęcają mu większej uwagi.

Dzieci w wieku od 7 do 12 lat organizują się w grupy ok. 25- osobowe. "Chlebem codziennym" tych gangów jest atakowanie w grupie osób samotnych lub napadanie całą grupą na poszczególne osoby wcześniej upatrzone. Osoba zaatakowana przez "piranie" zostaje ogołocona ze wszystkiego i pozostawiona tylko w bieliźnie osobistej. Rozkradają wszystko, co się da sprzedać lub używać. Stąd też wywodzi się nazwa tych grup dziecięcych - piranie.

Nasi księża Henryk Chlipała i Paweł Paździoch pragną wyjść naprzeciw powyższemu problemowi, zwłaszcza dotyczącemu dzieci. Obecnie w jednej z wiosek, w kaplicy, organizują specjalne spotkania z dziećmi i młodzieżą z gangów. Nie jest to łatwe zadanie. Z pomocą przyszła jedna z organizacji humanitarnych z Hiszpanii, pomagając w przygotowaniu specjalnych wykładów i filmów oraz zapewniając pomoc psychologów. Jak do tej pory udało się Księżom przyciągnąć 7 osób, które przynależały do różnych gangów. Nie jest to dużo, ale to już dobry początek.

Pragną oni wybudować specjalny ośrodek dla prowadzenia tychże akcji w slumsach. Ośrodek ten będzie miał na celu zorganizowanie kontaktu z dziećmi ulicy poprzez stałą obecność psychologa w poradni psychologicznej. Celem powyższego projektu jest również danie dzieciom alternatywy i możliwości rozwoju swoich zainteresowań w tzw. kółkach. W budynku będą również prowadzone katechezy.

Teren budowy został wybrany w jednej z centralnie położonych wiosek w slumsach będących terenem duszpasterskiej działalności naszych Księży. Posiadają oni tytuł własności terenu. Powoli organizują różne kiermasze i inne akcje pozwalające na rozwinięcie projektu. Projekt ten spotkał się z uznaniem władz gminy i obiecano pomoc w zakupie części materiału na budowę budynku.

Koszt budowy wynosi 24 tysiące dolarów. Z kiermaszy i innych akcji charytatywnych Księża spodziewają się zebrać ok. 1500 USD. Darowizny w materiale budowlanym i pomoc Gminy to ok. 3500 USD. Pomoc ludzi przy budowie (czyny społeczne), to ok. 700 USD. Plany architektury i konstrukcji budynku nie zostały wliczone w kosztorys, ponieważ są przygotowywane za darmo przez zaprzyjaźnionego z misjonarzami architekta. Na realizację projektu potrzeba ok. 20000 USD.

Czwarty tegoroczny projekt związany jest z funduszem PDMD i dotyczy dzieci z Burkina Faso z diecezji Ouahigouya, którą zamieszkuje tylko 5% katolików. Włączając się w ten projekt, podobnie jak w ubiegłym roku, solidaryzujemy się z Ojcem Świętym i pomagamy tym, którym on pragnie pomóc.

 

Ndoye na amolenge - czyli miłość dzieciom 

- VI spotkanie kolędników misyjnych diecezji tarnowskiej

Drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia czyli św. Szczepana to wielkie wyruszenie tysięcy dzieci diecezji tarnowskiej z dobrą nowiną o narodzeniu Zbawiciela do tych, którzy są najbliżsi czyli do rodzin parafii. W tysiącach domów rozbrzmiewały słowa: "Myśmy do Was dzisiaj przyszli z misyjną kolędą" oraz życzenia: "Dla Was, moi drodzy, niech gwiazdka zaświeci - ndoye na amolenge - za miłość dla dzieci".

Tysiące domów i serc otwierały się na tych, którzy nie znają jeszcze Ewangelii oraz przeżywają różnego rodzaju nędze i niesprawiedliwości, jak chociażby niemożność chodzenia do szkoły, głód, mieszkanie w slumsach itp., i radosnym sercem przyjmowała małych głosicieli Dobrej Nowiny.

Dzień 10 stycznia 2004 r. był "wielkim najazdem" na Mielec. Ponad 2000 dzieci z 62 parafii diecezji tarnowskiej wraz ze swymi opiekunami, kapłanami, siostrami zakonnymi, katechetkami, rodzicami, szukało parafii p.w. Matki Bożej Nieustającej Pomocy, aby tam wspólnie zakolędować na VI już spotkaniu kolędników misyjnych diecezji tarnowskiej.

Mieszkańców Mielca nie przeraziło kilkuset królów, kilkuset aniołów nie spowodowało zamieszania zejściem na ziemię, setki murzynków nie musiało starać się o kartę imigranta, a latynosi nie ubiegali się o wizę, nawet pasterze nie pilnowali swoich stad, wszyscy chcieli tylko wspólnie modlić się, śpiewać i pamiętać o dzieciach z Rep. Środkowafrykańskiej, Burkina Faso, Peru i Ekwadoru.

Pilotowani przez młodzież, stojącą przy wjazdach do Mielca, ze znakiem "Kolędnicy misyjni: Stop", wszystkie autokary i busy bez trudu trafiały na przygotowane parkingi. Przed wejściem do Kościoła wszystkich witał napis, a powiewające w pięciu kolorach baloniki pokoju dawały pewność, że tu musi się coś ważnego wydarzyć. I wydarzyło się.

O godzinie 10.00 rozpoczęła się najważniejsza część spotkania. Wspólna Eucharystia pod przewodnictwem pasterza diecezji biskupa Wiktora Skworca i kilkudziesięciu kapłanów połączyła nie tylko ten przeszło 2000 tłum dzieci, ale wszystkich obecnych we wspólnej modlitwie w misyjnych intencjach Kościoła. Co wyraziły dzieci w modlitwie powszechnej nie zapominając o nikim.

Podczas homilii, dobrze zaprzyjaźniony już z kolędnikami Biskup Wiktor, pogratulował wszystkim takiego zrozumienia Kościoła, jego powszechności i jego nieustannego zadania pójścia z Ewangelią po krańce świata. Nawiązując do Listu św. Jana przypomniał, że prawdziwa miłość Boga wyraża się w służbie braciom i w umiłowaniu ich wyrażonym w czynach. Polecił kolędnikom, aby ich misyjny zapał nie ograniczał się jedynie do jednorazowego kolędowania w ciągu roku, ale aby przerodził się w stałą współpracę w ramach Papieskiego Dzieła Misyjnego Dzieci.

Zapał, który zrodził się w tedy w dziecięcych sercach jest prawdziwy i należy mieć tylko głęboką nadzieję, że zostanie podtrzymany i rozpalany przez tych, których zadaniem jest chrześcijańska formacja najmłodszych członków Kościoła.

W procesji z darami na szczególną uwagę zasługiwały skórki chleba, które dzieci składały jak znak solidarności z głodującymi rówieśnikami, ale również jako zobowiązanie, że nie będą grymasić oraz że zawsze szanować będą każdy pokarm.

Pluszowy miś, do którego jeszcze się przytulały ochotnym sercem ofiarowały na znak, że pragną, aby wszystkie dzieci miały szczęśliwe dzieciństwo. Zaś Przesłanie Jana Pawła II do dzieci z racji 160. rocznicy powstania PDMD stało się zobowiązaniem do solidarności z Piotrem naszych czasów w codziennej modlitwie i wyrzeczeniu dla dzieci z krajów misyjnych.

Po Eucharystii na schodach kościoła wszyscy pozowali do wspólnego, historycznego zdjęcia, a po nim wypuszczone zostało 250 baloników w kolorach pięciu kontynentówach z przesłaniem pokoju dla dzieci całego świata.

Podczas godzinnej przerwy, na kubek gorącej herbaty i drożdżówkę, odbył się przy udziale Księdza Biskupa i 10- osobowego jury konkurs na najładniejsze stroje kolędnicze, w którym wzięło udział 50 grup kolędniczych z tyluż samo parafii naszej diecezji. Nie było łatwe wyłonić zwycięzców, ale w końcu pierwsze miejsce zajęła grupa z parafii MB Bolesnej w Limanowej, drugie z parafii Laskowa, a trzecie z Szynwałdu. Radość była wielka tym bardziej, że konkurencja była bardzo duża.

Druga część spotkania zaczęła się od kolędy dla Księdza Biskupa. Ponad 2000 armia misyjnych kolędników wspólnie wyrecytowała tekst, który podczas kolędowania przedstawiała w domach.

Ze słowami pozdrowienia zwrócili się do dzieci: ks. Jan Piotrowski dyrektor krajowy PDM oraz s. Joann Lendzion sekretarz krajowy PDMD. Prawdziwą niespodzianką było dla dzieci spotkanie z misjonarzem ks. Markiem Muszyńskim, który budował szpital i szkołę dla Pigmejów w Bagandou w Rep. Środkowoafrykańskiej, którym kolędnicy misyjni pomagali w 2000 roku.

Jakby na "deser" wszyscy z wielkim zainteresowaniem zobaczyli film przysłany z Rep. Środkowafrykańskiej pokazujący zrealizowane już projekty dla dzieci ulicy oraz potrzebę budowania szkół w wioskach, na które to właśnie teraz kolędnicy zbierali fundusze.

Wszyscy opuścili mielecką świątynię, jakże ciepłą zimową porą oraz bardzo gościnną parafię Matki Bożej Nieustającej Pomocy, po uroczystym błogosławieństwie Chrystusowym dokonanym przez posługę Pasterza diecezji oraz po rozesłaniu na codzienną pracę w misyjnym dziele Kościoła, a zwłaszcza na czynną współpracę w Papieskim Dziele Misyjnym Dzieci wszystkich kolędników misyjnych.

Noszę w sercu głęboką nadzieję, że rozpalony misyjnym kolędowaniem zapał w dziecięcych sercach nie spłynie wraz z topniejącym śniegiem, ale znajdzie swoje miejsce w codziennym zaangażowaniu w niesienie pomocy dzieciom z krajów misyjnych.

A słowa, które mówił król podczas kolędowania niech staną się dla nas inspiracją i nie pozwolą skończyć na samozadowoleniu, że dużo zebrali kolędnicy misyjni, bo: "Złoto króla nic nie znaczy, gdy nie ma miłości. Podarujcie dzieciom miłość, a Wam pokój niech zagości". Takiego pokoju życzę wszystkim i sobie również.

s. Kinga Kozdrój

Konkurs na stroje - Kolędnicy misyjni 2003

I Miejsce - parafia MB Bolesnej w Limanowej
II Miejsce - parafia Laskowa
III Miejsce - parafia Szynwałd



Grupa kolędników z parafii MB z Limanowej

Konkursy fotograficzny - Kolędnicy misyjni 2003

I Miejsce - parafia Biadoliny
II Miejsce - parafia w Krynicy Zdroju
III Miejsce - parafia św. Elżbiety w Starym Sączu

Przygotowania do kolędowania
Rozesłanie kolędników
Kolędnicy w drodze
Kolędnicy w domu
Podczas liturgii uroczystości
   

 

Wydział Misyjny Diecezji Tarnowskiej, ul. Legionów 30, 33-100 Tarnów, tel. 014/63-17-370; fax 014/63-17-379;