Strona główna
Artykuły
Biuletyn "Głoście Ewangelię"
Dom Formacji Misyjnej
Historia
Informacja
Kronika misyjna
Misjonarze diecezjalni
Misjonarze zakonni i świeccy
Misjonarze męczennicy
Księża tarnowscy na Wschodzie
Animacja i formacja misyjna
Szpital w Bagandou
Kleryckie Ognisko Misyjne
Kolędnicy misyjni
Wspomnienie o ks. Janie Czubie
Ofiarność i pomoc dla misji
Mungo Maboko



Kolędnicy Misyjni - 1999 r.

   

 "NASZE DZIECI" Z UMBURANAS

Umburanas to miasteczko brazylijskie w stanie Bahia, liczące ponad 6 tys. mieszkańców. Jest ono stolicą gminy zamieszkiwanej przez około 15 ludności. Trzecia część tej liczby to dzieci w wieku do 12 lat. Dzieci te stanowią grupę potrzebującą wielorakiej pomocy. Umburanas, według statystyk rządowych, uważane jest za gminę najbardziej opuszczoną i najbiedniejszą w stanie Bahia. Obszar gminy jest równy czwartej części obszaru diecezji tarnowskiej i należy do parafii Ourolândia w diecezji Bonfim i stanowi pole pracy duszpasterskiej księży: Piotra Galusa i Ryszarda Taraszki.

Projekt obejmujący Umburanas i okoliczne 32 wioski polegający na pomocy dzieciom najbardziej potrzebującym, jest wyrazem chrześcijańskiej solidarności diecezji tarnowskiej z diecezją Bonfim w Brazylii. Ma on objąć dzieci sieroty, półsieroty (ich liczba sięga 100 osób), z rodzin wielodzietnych, dzieci niedożywione, które stanowią ok. 80% całej populacji dziecięcej oraz dzieci, które z różnych przyczyn nie podjęły procesu edukacji (w tym religijnej) i nie zostały objęte opieką zdrowotną. W Umburanas jest około 350 dzieci w wieku od 3 do 6 lat żyjących w warunkach nędzy. W całej gminie Umburanas jest 170 dzieci upośledzonych (głuchych, niewidomych, sparaliżowanych i z innymi kalectwami). Wspomniane dzieci, w liczbie przynajmniej kilkuset osób, w różnym stopniu i zakresie, będą mieć zapewniony przynajmniej jeden posiłek dziennie, podstawową opiekę medyczną i możliwość uzupełnienia braków w edukacji. Projekt zakłada posługę sióstr w wymienionych wyżej rodzajach przewidywanej pomocy. Planowana więc jest budowa domu, w którym mieścić się będą dwie sale do nauczania, mała biblioteka, gabinet lekarski z salą hospitalizacyjną, kuchnia, jadalnia i pomieszczenia socjalne.

Wieloletnia nieobecność księży i sióstr w opisywanej części diecezji Bonfim, spowodowała brak podstawowej formacji i wiedzy religijnej. Stąd dom ma na celu również zapewnić regularność katechezy dla najmłodszych.


II SPOTKANIE KOLĘDNIKÓW MISYJNYCH DIECEZJI TARNOWSKIEJ
TARNÓW KATEDRA 15 STYCZNIA 2000

Dzień 15 stycznia 2000 roku, sobota. Od rana Radio Plus podaje wiadomość o spotkaniu kolędników misyjnych z ks. bp. Wiktorem Skworcem, które ma odbyć się w tarnowskiej katedrze.

Serce bije coraz mocniej. Czy wszystko się uda? Czy będą kolędnicy? Czy katedra nie będzie świecić pustkami? Ale gdzieś w głębi serca płonie nadzieja, że nie zawiodą.

Wychodzę z domu przed ósmą rano. Zaczyna padać śnieg, jest chłodno. Ulice jeszcze prawie puste, ale przecież to sobota, dla wielu dzień wolny od pracy. Po drodze mam jeszcze kilka załatwień. W rękach niosę duże czerwone serce, które ściąga wzrok wielu przechodniów, uśmiechających się na ten widok. Serce w dłoniach siostry, to wiele mówiący symbol. Dzieci przyniosą to serce w darach ofiarnych, a wraz z nim wszystkie trudy misyjnego kolędowania.

Zaczynam się niepokoić. Nigdzie nie widać ani jednej grupy dzieci, ale przecież nie mogą zawieść, nie, na pewno nie, nie dzieci. Mijam klęczące na ulicy dziecko proszące o pieniądze. Nie ważne, kto mu kazał, przecież to dziecko, jego dzieciństwo na ulicznym chodniku z ręką wyciągniętą po parę groszy. Nie mam ani grosza, aby mu dać. Czuję wielką bezradność i dotkliwy ból, ale z drugiej strony poczucie jeszcze większego sensu tego, co robię. Przecież cała akcja misyjnych kolędników ma pomóc setkom dzieci żebrzących i cierpiących różnego rodzaju niesprawiedliwości w Umburanas, małym brazylijskim miasteczku.

Zbliżam się do katedry. Widzę z daleka grupkę dzieci otaczających siostrę zakonną. Tak, to pierwsza grupa misyjnych kolędników. Podchodzę do nich. Miłe przywitanie. Przyjechali wcześniej, bo dwie dziewczynki mają śpiewać psalm podczas Eucharystii. Słyszę, jak cicho powtarzają: Pan Bóg jest Królem całej naszej ziemi . To prawda, jest Królem wszystkich, także tych, którym nikt nie powiedział jeszcze o miłości Boga.

Zamieniam kilka słów z siostrą Beatą, opiekunką grupy. Przyjechali z Dąbrowy Tarnowskiej kursowym autobusem. Tyle trudu, ale przecież to daje radość. Idziemy razem w kierunku katedry. Po drodze spotykamy księdza dyrektora PDM w naszej diecezji, ks. Krzysztofa. Zamieniamy kilka słów odnośnie tego, co jeszcze trzeba przygotować. W domu Jan Pawła II organizujemy recepcję. Są nasze animatorki, które będą zapisywać poszczególne grupy przybywające na drugie już spotkanie misyjnych kolędników. Przychodzą kolejne grupy. Robi się sympatycznie i kolorowo.

Wychodzę na plac katedralny.

•  Przepraszam siostrę - słyszę za sobą, więc się zatrzymuję. - Co to będzie, jakieś jasełka? Tyle dzieci poprzebieranych za kolędników: pasterze, aniołowie, królowie, dzieci krajów misyjnych....

•  Nie, proszę Pani - odpowiadam z uśmiechem - to spotkanie kolędników misyjnych.

•  Jacy oni są piękni - słyszę już za sobą.

Zdążam w kierunku kościoła, aby przygotować wszystko do liturgii. Serce wypełnia radość, tyle dzieci. Jednak nie zawiodły ani one, ani ich opiekunowie. Widzę, jak od ulicy Krakowskiej zmierza w kierunku katedry kolorowy korowód, około 40 dzieci, w kolędniczych strojach.

- Koniecznie przydałoby się zrobić zdjęcie - słyszę za plecami. Tak, to ks. Krzysztof, zresztą mogłam się domyślić. Bierze aparat fotograficzny od jednej z animatorek i rzuca hasło, aby cała grupa jeszcze raz przeszła wokół placu. Dzieci bez słowa buntu czy narzekania idą wraz ze swoimi opiekunami uśmiechnięte i zadowolone. W końcu nie co dzień chcą ich fotografować. No tak, ale to jeszcze nie koniec marszu, bo pojawił się pan z kamerą, trzeba jeszcze raz zrobić mały spacer. Tym razem już chyba wszystkie grupy obecne na placu.

Od godz. 9 30 kościół katedralny wypełnia się małymi misyjnymi kolędnikami. Miejsc siedzących już brakło, a wciąż przychodzą nowi. Próbuję przećwiczyć z dziećmi pieśni na liturgię i pozbierać te, które miały przygotować wezwania do modlitwy powszechnej i procesję z darami. Są wszystkie, nawet te z najdalszych parafii naszej diecezji. Wyciszam dzieci. Rozpoczyna się Eucharystia. Kiedyś, o Jezu, chodził po świecie ... podejmują wszyscy, chciałoby się dalej zmienić tekst i zaśpiewać: patrz, tu przed Tobą stoją setki (jest ich bowiem ponad 800 z 34 parafii naszej diecezji) dzieci o gorących i otwartych sercach dla swoich rówieśników w krajach misyjnych . Jestem świadoma jednak, że to tylko przedstawiciele, śmiem przypuszczać, kilkutysięcznej rzeszy, która z różnych powodów nie przybła na to spotkanie.

Ksiądz biskup Wiktor Skworc nie potrafi ukryć zadowolenia wyrażonego w lekkim uśmiechu. Przecież widzi zebraną na wspólnej modlitwie najmłodszą, ale i najlepszą, bo pełną nadziei na przyszłość, cząstkę swojej diecezji. W skupieniu i rozmodleniu dzieci wraz ze swoimi opiekunami, kapłanami, siostrami, animatorami, rodzicami uczestniczą w Eucharystii.

W tym samym czasie tysiące kilometrów stąd, ks. Piotr Galus z małą grupką brazylijskich dzieci w Umburanas w małej i o wiele uboższej kaplicy sprawuje Mszę św. za kolędników misyjnych diecezji tarnowskiej oraz tych wszystkich, którzy włączyli się w akcję misyjnego kolędowania. Jeden Chrystus, jedna wiara, jeden Kościół, a nade wszystko jedna miłość płynąca od Boga połączyła te dwie odległe przestrzenią lecz bliskie miłością wspólnoty.

Po Ewangelii Ksiądz Biskup błogosławi Ewangeliarzem. Ksiądz. Krzysztof bierze do ręki mikrofon, zbliżając się do dzieci. Gratuluje im podjętego trudu i otwartych serc. Opowiada o dzieciach z Umburanas, z którymi spotkał się w listopadzie ubiegłego roku.

Nagle słyszę: "Zamknijcie oczy, ale wszyscy. - Zamykam i ja posłusznie. - Spójrzcie w wasze serca i zobaczcie, ile tam miłości i piękna. Powiedzcie, czy chcecie każdego dnia pomagać swoim rówieśnikom z krajów misyjnych? Podnieście ręce". Otwieram oczy i widzę las rąk.

I znowu pytanie: "Kto z Was zjadł w swoim życiu jednego dobrego cukierka"? - na wielu twarzach pojawił się uśmiech. Co za pytanie? Przecież to normalne. Tak, normalne dla polskich dzieci, ale nie dla tysięcy dzieci Afryki, Azji, Oceanii czy Ameryki, które niejednokrotnie nie wiedzą, co to cukierek. W górę uniosły się wszystkie ręce. Szybko jednak pada następne pytanie: "Kto chciałby podzielić się jednym cukierkiem z tymi dziećmi"? - i odpowiadają jak poprzednio - wszyscy. A teraz prośba do opiekunów, aby wytłumaczyli dokładnie, jak to zrobić. Czy już to uczynili? - nie wiem. Trzeba by zapytać dzieci albo lepiej, może Ty, drogi Czytelniku, byłeś na tym spotkaniu, może uczestniczysz w chrześcijańskim wychowaniu dzieci, w ramach grup parafialnych czy katechetycznych? Czy więc przybliżyłeś swoim wychowankom ideę i zadania PDMD? Czy wywołałeś radość na twarzach dzieci z powodu ich przynależności do tego, tak wiele czyniącego dobra, Dzieła?

Zobowiązania podjęte i potwierdzone publicznie przez małych misyjnych kolędników w obecności Księdza Biskup mają szczególną wagę. Nie mogą iść szybko w zapomnienie. Nie mogą na to pozwolić ci, którzy są odpowiedzialni za chrześcijańskie wychowanie dzieci.

W modlitwie powszechnej, dzieci nie omijają nikogo, zwłaszcza swoich rówieśników z krajów misyjnych. Rozpoczyna się procesja z darami. Biorę do ręki komentarz. Pierwsze dziecko przynosi świecę - symbol troski, aby światło Ewangelii dotarło aż na krańce świata. Następnie różaniec misyjny - znak codziennej modlitwy, duże serce - to symbol trudów i ofiar poniesionych podczas misyjnego kolędowania, skarbonka - to już nie tylko symbol, ale konkretny dar dla dzieci z Umburanas.

Po komunii św. ks. biskup Wiktor Skworc patrzy przez moment na ten tłum dzieci, który utkwił w nim wzrok. Co powie? "Jesteście piękni. Jesteście piękni wrażliwością waszego serca. Gratuluję wam waszej postawy zaangażowania w pomoc dzieciom z krajów misyjnych. I proszę was, pozostańcie na zawsze w misyjnym dziele Kościoła".

Te biskupie słowa to nie tylko zadanie dla dzieci, do których zostały skierowane, ale przede wszystkim dla ich chrześcijańskich opiekunów. To od rodziców, kapłanów, sióstr i animatorów w dużej mierze zależy, czy ten misyjny zapał dziecięcych serc przerodzi się w stałą współpracę w ramach Papieskiego Dzieła Misyjnego Dzieci.

Po Mszy św. spotkanie w sali Domu Jana Pawła II. Spotkanie z misjonarzami (obecna jest p. Ewa Gawin, świecka misjonarka od 10 lat pracująca w Kamerunie oraz ks. Jan Betlej pracujący 10 lat w Rep. Konga), konkurs na stroje kolędnicze, ale wcześniej trzeba zakolędować ks. Biskupowi. Jedna ze 149 grup kolędniczych, obecnych na sali, zaczyna więc swój program, z jakim kolędowała, odwiedzając domy swojej parafii.

"Niech kolędnicy misyjni nie omijają domu biskupiego" - słychać na pożegnanie z ust Księdza Biskupa.

Rozpoczyna się przegląd kolędniczych strojów. Wszystkie piękne i pracochłonne. Komu przyznać I miejsce? Staram się dzieciom wytłumaczyć, że nie ma przegranych, że już samo podjęcie misyjnego kolędowania jest wygraną w oczach Bożych, ale wbrew pozorom nie jest to takie łatwe do zrozumienia przez dzieci.

Nareszcie ogłoszenie wyników. I miejsce zajmuje jedna z 8 grup, jakie przyjechały z parafii Nawojowa. Brawa i wielka radość dzieci oraz radosne wzruszenie ich opiekunki p. Bożeny Lelito, która od kilku lat prowadzi PDMD włączając się we wszystkie organizowane misyjne przedsięwzięcia w diecezji i swojej parafii.

Na zakończenie jeszcze wspólna modlitwa za dzieci z krajów misyjnych i misjonarzy. Do zobaczenia za rok, ale nie zapomnijcie w tym czasie o waszych zobowiązaniach dzisiaj uczynionych, niech wasza pomoc nie będzie tylko od święta. Drodzy wychowawcy, pomóżcie tym najmłodszym wchodzącym w życie Kościoła poznać jego prawdziwą naturę, która przecież jest misyjna. Tak kształtujcie ich serca, aby nadal pozostały piękne wrażliwością na los ich rówieśników z krajów misyjnych.


Konkurs na stroje

I Miejsce - parafia Nawojowa

Wydział Misyjny Diecezji Tarnowskiej, ul. Legionów 30, 33-100 Tarnów, tel. 014/63-17-370; fax 014/63-17-379;