Strona główna
Artykuły
Biuletyn "Głoście Ewangelię"
Dom Formacji Misyjnej
Historia
Informacja
Kronika misyjna
Misjonarze diecezjalni
Misjonarze zakonni i świeccy
Misjonarze męczennicy
Księża tarnowscy na Wschodzie
Animacja i formacja misyjna
Szpital w Bagandou
Kleryckie Ognisko Misyjne
Kolędnicy misyjni
Wspomnienie o ks. Janie Czubie
Ofiarność i pomoc dla misji
Mungo Maboko



Odpowiedzialność za Kościół Powszechny

(Misyjna wizyta bpa Józefa Życińskiego w Ameryce Południowej - 7 II - 9 III 1996) 

Aż 40% z ponad 21 milionów ludności peruwiańskiej to Indianie. Peru jest krajem, w którym więcej niż 30% mieszkańców mieszka na wysokości powyżej 3000 m n.p.m. W górzystym Peru znajduje się najwyższy szczyt przejezdny świata - Ticlio liczący 4818 m, przez który przechodzi linia kolejowa skonstruowana w XIX w. przez polskiego inżyniera - Ernesta Malinowskiego. Wysokości nie są łatwe dla misjonarzy. Jednak otwartość serca powoduje, że trudny klimat (Peru bowiem posiada 84 strefy klimatyczne) związany z górzystymi terenami Andów przezwyciężony zostaje przez chęć niesienia ludzkiej i chrześcijańskiej pomocy.

Kościół w Peru podzielony jest na 35 diecezji. Jeden ksiądz w tym kraju musi objąć przeciętnie prawie 8000 katolików. Dodając do tego trudne warunki pracy w górach bez wygodnych asfaltowych dróg, gdzie do wielu miejsc dotrzeć można tylko konno (parafie ks. Edwarda Wala i ks. Ryszarda Zielińskiego liczą po kilkaset wiosek i rozciągają się na wysokości między 3200-4700 m n.p.m.) nie dziwi nas, że Indianie peruwiańscy czekają nieraz długie lata na księdza.

Do Peru nasi księża przybyli w 1991 roku. Podjęcie pracy misyjnej w Peru przez pierwszych dwóch kapłanów - ks. Edwarda Wala i ks. Piotra Sorotę, dokonywało się w trudnym momencie historycznym. Zamordowanie w Pariacoto dwóch polskich franciszkanów przez komunistyczną bandę terrorystów Świetlisty szlak, wytworzyło atmosferę niebezpieczeństwa i niepewności. Jedną z męczeńskich ofiar był - jak dobrze wiemy - o. Zbigniew Strzałkowski, pochodzący z Zawady k. Tarnowa. Ową trudną sytuację, jaka zaistniała w Kościele peruwiańskim w 1991 roku Pasterz diecezji uświadomił Kościołowi tarnowskiemu pisząc w liście pasterskim na Wielki Post '92, że prasa międzynarodowa jako ważne wydarzenie odnotowała podjęcie przez dwóch naszych kapłanów prac misyjnych w Peru.

Lima stała się stolicą biskupią w 1541 roku, jako druga po Cuzco, które stało się stolicą diecezji 4 lata wcześniej. Już w 1551 roku w Limie zostaje założony Uniwersytet, który w czasach kolonialnych stał się centrum religijnym i kulturalnym całego kontynentu. Między następcami arcybiskupa Limy wyłania się postać Hiszpana św. Turybiusza (1531-1606), który ze względu na swoją nadzwyczajną działalność misyjną (założył kilka seminariów i szpitali, zapoczątkował typografię, publikował katechizmy, przeprowadził 10 synodów diecezjalnych i 3 prowincjalne, odbywał dużo podróży pasterskich) został nazwany apostołem Peru.

Na lotnisku Jorge Chavez w stolicy Peru, nawiedzonej poprzedniego dnia trzęsieniem ziemi, Ksiądz Biskup został przywitany przez biskupa diecezji Huancavelica - Williama Molloya (Irlandczyk - od 30 lat w Peru), pomocniczego biskupa Limy Norberta Strotmanna - Niemca, który jest również dziekanem Wydziału Teologicznego na Uniwersytecie im. św. Ignacego Loyoli w Limie, wszystkich tarnowskich księży pracujących w kraju Inków oraz przedstawicieli ambasady z panią Konsul. Po miłym powitaniu nastąpiła długa, niemiła chwila poszukiwania (z powodzeniem) bagażu zawieruszonego gdzieś przez służbę lotniska. Pozostała część dnia przeznaczona była na odpoczynek i wizyty. Ksiądz Biskup zamieszkał w parafii p.w. "Nuestra Senora de la Evangelizacion de Nazareth", w której pracują ks. Piotr Sorota i ks. Czesław Faron.

1. Pobyt w Limie 

W niedzielę 25 lutego uroczysta Eucharystia w parafii Miłosierdzia Bożego w Limie liczącej 43 tysiące mieszkańców, a prowadzonej przez ks. Czesława Hausa. Stoi on przed ogromnym przedsięwzięciem budowy nowego Kościoła. Jest pełen nadziei i odwagi, mimo że sam doświadczył ciężkich chwil, które na szczęście skończyły się tylko zranieniem i utratą samochodu. 

Z Księdzem Biskupem koncelebrowali nie tylko nasi księża, ale włoscy, niemieccy i peruwiańscy. Kilkaset ludzi już wcześniej zgromadziło się na placu przykaplicznym i w kaplicy, pełniącej rolę mającego zacząć się budować Kościoła. Fakt uzyskania pozwolenia na tę budowę związany jest właśnie z wizytą bpa Józefa Życińskiego. Otóż zaproszony na Mszę św. burmistrz dzielnicy Surco, na terenie której leży parafia, został sprowokowany przez Księdza Biskupa do działania. Usłyszał bowiem słowo podziękowania za obecność na uroczystości, jak również słowo nadziei, że ta obecność jest wyrazem życzliwości, która przejawi się na pewno w ostatecznym pozwoleniu rozpoczęcia budowy. Tak też się stało. We wtorek papier był gotowy.

Po Mszy św. celebrowanej w języku castellano, mimo wielkiego upału wszyscy udali się na pobliskie boisko sportowe, gdzie urządzono przegląd tańców peruwiańskich (huayno, marinera nortena y de Costa) oraz muzyki Inków wykonywanej na specjalnych instrumentach inkajskich. Tutaj też Gość z Polski od Rady Parafialnej otrzymał sombrero i charakterystyczny ubiór Ameryki Południowej - poncho. 

Po południu odbyły się jeszcze dwie celebry, w kościołach należących do parafii księży Piotra i Czesława F. Tutaj Dostojny Gość został powitany lasem flag i chorągiewek polskich i peruwiańskich. Burzą oklasków została przywitana przez parafian wiadomość, że ks. Piotr Sorota po ciężkiej chorobie i leczeniu w Europie, znów stanie za miesiąc pośród nich. Duże wrażenie wywołała również podana liczba powołań w diecezji tarnowskiej. Nie dziwi taka reakcja, jeśli na jednego księdza w Peru przypada prawie 8 tysięcy katolików, a w samej, osiem milionów liczącej Limie, liczne parafie są bez kapłanów. Druga celebra odbyła się w dzielnicy Los Sauces. Tutaj czekała na Biskupa z Polski kilkudziesięcioosobowa grupa Polaków mieszkających w Limie, spotykająca się ze sobą z okazji Bożego Narodzenia, Wielkanocy i Święta Odzyskania Niepodległości. Peruwiańczycy słuchali kazania po hiszpańsku, a Polacy w swoim ojczystym języku. Oba przemówienia zostały przyjęte gromkimi brawami. Na zakończenie zaśpiewano "Czarną Madonnę" w wersji hiszpańskiej.

Następny dzień obfitował w wizyty. Ksiądz Biskup modlił się w katedrze na grobach świętych peruwiańskich: Marcina de Porres (+1639) i Róży z Limy (+1617); był również gościem prymasa Peru - kard. Augusto Vargas Alzamora oraz odwiedził kurię w Limie. 

Popołudniowa wizyta w domu dziecka w Lurin - jak sam się wyraził Pasterz naszej diecezji - głęboko zapadła mu w serce. Dom ten prowadzony przez Amerykanina polskiego pochodzenia, 72-letniego ks. Józefa Waliewskiego, gromadzi 80 dzieci-sierot, często ofiar terroru. Ks. Czesław Haus pisze: "Wiele sierot miało łzy w oczach, gdy opuszczaliśmy ten ośrodek".

Wieczorem Gość z Tarnowa został zaproszony na kolację do polskiej Ambasady, gdzie obok wymienionych już powyżej Biskupów i Księży obecny był również Nuncjusz Apostolski. Jak relacjonuje ks. Czesław, było to spotkanie "na wskroś patriotyczne", podczas którego bp Życiński "w sposób bardzo żywy i obrazowy przedstawił sytuację w naszej Ojczyźnie". 

2. Krótki pobyt na północ od Limy 

Rankiem 27 lutego Ksiądz Biskup udał się samolotem do Chiclayo, by odwiedzić ks. Franciszka Posłusznego - pochodzącego z diecezji tarnowskiej. W nie najlepszej kondycji zdrowotnej ks. Franciszek pracuje w tym mieście od 13 lat. Obecnie w nowej, organizowanej przez niego dziesięciotysięcznej parafii pracuje sam i buduje Kościół. Ucieszył się bardzo wizytą biskupią, czemu dał wyraz w liście napisanym po jej zakończeniu.

Tego samego dnia, Pasterz naszej diecezji dotarł - już lądem - do Chimbote, gdzie pracują polscy franciszkanie. Wśród nich o. Jarosław Wysoczański, ten, który miał być zamordowany z o. Zbyszkiem i o. Michałem.

Nazajutrz, w towarzystwie księży Edwarda Wala, Ryszarda Zielińskiego i Czesława Hausa udał się na miejsce jedyne w swoim rodzaju, i które wywołało - jak sam wyznał - wielkie emocjonalne przeżycie. Chodzi oczywiście o Pariacoto, symbol oddania się Chrystusowi bez reszty. W miejscowym Kościele, przy znanych nam grobach ojców Zbigniewa i Michała odprawił z naszymi Księżmi i proboszczem o. Stanisławem mszę św. modląc się o rychłe wyniesienie męczenników na ołtarze. Był też w Pueblo Viejo - na miejscu ich okrutnej śmierci. Ta śmierć jest nie pisaną Ewanglią i posiewem chrześcijaństwa na tamtej ziemi. Ma ona również wymiar społeczny. Niedługo bowiem po niej schwytano i osadzono w dożywotnym więzieniu przywódcę komunistycznej bandy Sendero Luminoso - Abimaela Guzmana, który - jak się później okazało miał swoją siedzibę na terenie parafii obsługiwanej przez ks. Piotra Sorotę i ks. Czesława Farona. Liczba ofiar ginących z rąk oprawców na przestrzeni trzech lat zmalała co najmniej pięć razy.

Tam w Pariacoto, a nawet w Limie, ludzie mówią o zamordowanych polskich franciszkanach - "nasi święci". Czteroletnia dziewczynka, a więc nie pamiętająca smutnych wydarzeń z sierpnia 1991 roku, zapytana przez Księdza Biskupa o to, czy wie o zamordowanych misjonarzach odpowiedziała twierdząco. Ludzie wciąż mają nadzieję na beatyfikację. Peruwiańczycy mają bowiem świętych, ale nie męczenników. Pamięć o nich żyje. Miejscowa ludność, wciąż zamknięta w sobie, cieszy się z zaczętego procesu beatyfikacyjnego. Zamknięta, bo nieufni są mieszkańcy jeden względem drugiego. W Pariacoto wciąż żyją ludzie, którzy współpracowali z Sendero. Nauczyciel, który donosił terrorystom, ma teraz żonę w tej wiosce. Nie dziwi więc ciągły strach, nieufność i zamknięcie się w sobie. 

Z Pariacoto jeszcze po południu powrót do stolicy. Zaraz po powrocie do Limy czekała jeszcze jedna trudna podróż w Andy. 

3. W wysokich Andach 

W czwartek 29 lutego w towarzystwie biskupa Molloya, ks. Edwarda i ks. Ryszarda, ks. bp Życiński podjął całodniową jazdę do Huancavelica - stolicy diecezji. Droga z krótkimi postojami w Huancayo i Huando (parafia ks. Edwarda) prowadziła przez wspomniany szczyt Ticlio. Podróż zakłóciło zawalisko obsuniętego zbocza góry. Cel podróży został osiągnięty o 2030. 

Nazajutrz po Mszy św. - w czasie której bp Molloy uroczyście powitał Gościa, podkreślił, że jest to pierwsza wizyta biskupa z Polski i podziękował za księży z Jego diecezji - odbyło się uroczyste wręczenie dyplomów pierwszym absolwentom-nauczycielom powstałego w 1991 roku Instytutu Pedagogicznego im. św. Róży.

Pora obiadowa związana była z pobytem w małym seminarium im. św. Jan Vianneya, gdzie przebywa 167 chłopców myślących o kapłaństwie. W tym roku ma zostać otwarte wyższe seminarium dla tejże diecezji, bowiem cieszy się ona 27 klerykami, studiujących do tej pory w różnych peruwiańskich seminariach.

Po obiedzie przejazd do Huando. Tutaj, już poprzedniego dnia podczas przejazdu do Hancavelica, kobiety przygotowały dywany z kwiatów, w których widniały symbole Ducha Świętego, hostii i kielicha. O godz. 1600 rozpoczęła się Msza św., w czasie której Ksiądz Biskup ochrzcił dziewięcioro dzieci i pobłogosławił 23 pary małżeńskie. Wśród nowożeńców znalazł się burmistrz Huando. Ksiądz Edward - nowo mianowany kanonik - przedstawił krótką historię parafii, podziękował za przybycie. 

Na zakończenie pobytu w Huando odbyło się uroczyste przyjęcie w Urzędzie Miasta. Tutaj bp Józef Życiński został ogłoszony honorowym obywatelem miasta i wpisał się do księgi pamiątkowej. Odbył się również pokaz tańców ludowych tamtejszego regionu.

Przed południem następnego dnia Ksiądz Biskup w towarzystwie ks. Edwarda i ks. Ryszarda udał się do miejscowości Churcampa, gdzie mieszka i pracuje ten ostatni. Pięciogodzinna trasa przejazdu rozciągała się na wysokości ponad 5000 m. n.p.m. Ta wysokość była zapewne najwyższym miejscem na ziemi osiągniętym w życiu Księdza Biskupa. Przemierzając drogę w samochodzie po wyjątkowo groźnych - podobnie zresztą jak w Boliwii - serpentynach, można było zauważyć raz po raz kapliczki lub krzyże stawiane tym, którzy nie osiągnęli celu swej podróży spadając w przepaść.

Sama Churcampa leży na wysokości 3200 m. Zaraz po przyjeździe o godz. 1530 nastąpiło powitanie w kościele parafialnym św. Antoniego przez byłego proboszcza ks. Hektora i przedstawicieli prowincji. Również tutaj w urzędzie miasta, w oprawie pięknego kobiecego śpiewu w quechua, Ksiądz Biskup został ogłoszony honorowym obywatelem miasta. 

Główna Eucharystia odbyła się nazajutrz rano. Słowo powitania przez ks. Ryszarda - proboszcza oraz homilia biskupia na temat istoty Wielkiego Postu, podczas której ks. Ryszard został ogłoszony kanonikiem, ku wielkiej radości nie do końca chyba rozumiejących to parafian.

Nowo mianowany Kanonik jest od roku proboszczem miejsca oraz dwóch innych parafii: Anco i Pancarbamba. W pracy duszpasterskiej pomaga mu były proboszcz oraz brat Domingo - redemptorysta.

Śniadanie miało miejsce w domu jednego z parafian, a po nim przejazd do Hanta, gdzie Ksiądz Biskup w miejscowym klasztorze odwiedził 23 siostry klaryski. Siostry wykorzystały sytuację i prosiły o zasilenie ich personelu przez klaryski ze Starego Sącza. Po obiedzie przejazd na lotnisko w Ayacucho, skąd samolot, w towarzystwie ks. Ryszarda poniósł Gościa z Polski do Limy. Ze stolicy Peru dokładnie minutę po północy planowany był odlot do Sao Paulo.   

ks. Krzysztof Czermak
Głoście Ewangelię 2(1996), s. 9-16.